Korea Północna ma złoża warte 10 bilionów dolarów. Ale za mało sprzętu i prądu, by je wydobyć

Robert Kędzierski
Chiny, Rosja i Korea Południowa coraz zazdrośniej spoglądają na gigantyczne złoża, które wciąż posiada Korea Północna. Reżim z Pjongjang nie ma czym wydobyć swoich bogactw. A ONZ rozszerza sankcje.

Zacofanie gospodarcze Korei Północnej sprawiło, że kraj wciąż posiada niespotykane gdzie indziej złoża cennych minerałów i metali. Złoto, srebro, miedź, cynk, molibden oraz setki innych cennych substancji o wartości nawet 6 bilionów dolarów nie mogą być jednak wydobyte. Reżim z Pjongjang nie ma bowiem odpowiedniego sprzętu ani możliwości technicznych. 

Na złoża coraz zazdrośniej spoglądają sąsiedzi. Przede wszystkim Chiny, które z uwagi na utrzymujący się na wysokim poziomie wzrost PKB potrzebują coraz więcej surowców. W tym metali ziem rzadkich niezbędnych do budowy nowoczesnych smartfonów, tabletów i telewizorów. Chiny od kilku lat przygotowują się do nawiązania intensywniejszej współpracy z Koreą Północną. Zainwestowały ok. 10 miliardów dolarów w infrastrukturę położoną wzdłuż koreańskiej granicy. 

Chętnych do wydobycia bogactw jest jednak więcej. Rosja modernizuje koreańską sieć kolejową, by w zamian uzyskać dostęp do złóż. Władze Korei Południowej kilka miesięcy temu ogłosiły  konkurs dla firm chcących eksplorować północnokoreańskie złoża.  

Handel z reżimem jest jednak obwarowany restrykcjami nałożonymi przez ONZ. Karą za łamanie praw człowieka jest zakaz handlu m.in. niklem, złotem, miedzią, wanadem, tytanem oraz niezwykle cennymi metalami ziem rzadkich. Dozwolony, ale ograniczony jest handel węglem. W zeszłym roku władze Egiptu zamówiły 2,3 tys. ton tego surowca.

19 lutego – również w ramach sankcji ONZ – import węgla z Korei Północnej wstrzymały Chiny. Dodatkowo w ramach sankcji nałożono restrykcje finansowe na północnokoreańskie ambasady i dyplomatów. Na początku maja Indie, trzeci największy partner handlowy Korei Północnej, wstrzymały cały handel z Koreą Północną. Wyjątkiem są żywność i leki. 

Kraj rządzony przez Kim Dzong Una nie jest w stanie kupić niezbędnego sprzętu, ani zapewnić dostatecznych dostaw energii elektrycznej, by zwiększyć wydobycie. W związku z tym podstawami północnokoreańskiej gospodarki są: węgiel, praca niewolnicza oraz hakerskie ataki, głównie na zachodnie banki oraz firmy. Minerały i cenne metale mogłyby być znacznie większym źródłem środków finansowych. Świat nie chce jednak ich dawać dyktatorowi zbyt wiele. 

Źródło: QZ.com