Kaczyński chce kupić artystów. "Morawieckiego trzeba będzie przymusić"

Piotr Skwirowski
Przywrócenie pełnego odliczenia 50-proc. kosztów uzyskania przychodu przez artystów, twórców i dziennikarzy obiecał w sobotę, w czasie kongresu PiS prezes tej partii Jarosław Kaczyński.

Kaczyński przekonywał w czasie przemówienia programowego, że pełne odliczenie 50-proc. kosztów uzysku jest uzasadnione i potrzebne. Że to tradycja jeszcze przedwojenna. - Trzeba to zrobić. Już nie w tym roku, ale to przywrócimy - obiecywał prezes PiS.

- Widzę chłodną twarz premiera Morawieckiego [jest m.in. ministrem finansów i trzyma państwową kasę]. Trzeba go będzie przymusić - żartował Jarosław Kaczyński.

PiS od dłuższego czasu obiecuje przywrócenie pełnego odpisu kosztów autorskich. Na razie nic z tego nie wyszło.

Wysokość odliczenia kosztów uzyskania przychodu ograniczyły PO z PSL. Na świecie hulał światowy kryzys gospodarczy. Rząd walczył z nadmiernym deficytem. I obcinał wydatki publiczne. Jednym z pomysłów na oszczędności było ograniczenie przywileju podatkowego, z którego korzystają twórcy, artyści, dziennikarze.

Jak to działa?

Koszty uzyskania przychodu to kwoty, które można odliczyć od przychodu. To, co po tej operacji zostaje, to dochód. Im więc wyższe koszty, tym niższy dochód. Tym samym niższy także podatek dochodowy.

Zwykli zjadacze chleba, zatrudnieni na umowach o pracę, w ramach kosztów mogą odliczać niewielkie kwoty. Podstawowa to 1335 zł rocznie. W zamyśle twórców przepisów podatkowych koszty mają pokryć wydatki, które ponosi podatnik, po to by coś zarobić. Te 1335 zł powinno więc pokrywać koszty dojazdu podatnika do pracy. Komunikacją miejską. I zwykle pokrywa.

W ramach umów zlecenia koszty ustalane są jako procent przychodu. Ściślej: 20 proc.

Z określonych procentowo kosztów korzystają też twórcy, artyści i dziennikarze. Jako koszt odliczają jednak 50 proc. przychodu. Inaczej mówiąc płacą podatek od połowy tego co zarabiają. Uzasadnienie: poprzez wyższe koszty państwo wspiera kulturę, sztukę, naukę, literaturę…

Po tym, jak PO-PSL wprowadziły ograniczenie tego przywileju, 50-proc. koszty uzysku obejmują roczne przychody do wysokości 85528 zł. Od nadwyżki przychodu ponad tę kwotę nie można odliczyć ani złotówki kosztów. Jeśli więc artysta ma 85528 zł przychodu, to podatek płaci od 42764 zł.

A co jeśli zarabia więcej? Jeśli ma 200000 zł przychodu płaci podatek od 157 236 zł. Bo jako koszty może odliczyć połowę 85528 zł, czyli właśnie 42764 zł. Gdyby teraz rząd przywrócił pełny odpis, zapłaciłby podatek od 100000 zł. Czyli od połowy swojego przychodu.    

PO-PSL zapłaciły za obcięcie limitu kosztów, PiS zyska?

Ograniczenie przywileju kosztowego miało dotknąć garstkę najlepiej zarabiających twórców, celebrytów, gwiazdy dziennikarstwa. Okazało się jednak, że uderzyło w sporą grupę twórców. Zapłacili nawet o wiele tysięcy podatku więcej niż wcześniej.

Jak się okazało, ten z pozoru niezbyt dotkliwy ruch bardzo zaszkodził koalicji PO-PSL. Zwłaszcza od Platformy odwróciło się wtedy wielu artystów, przede wszystkim piosenkarzy. Zagłosowali na PiS i Kukiza. Otwarcie namawiali do tego swoich fanów.

+++