Inflacja znów coraz mniejsza. Wszystko rozgrywa się na stacjach benzynowych

Rafał Hirsch
Główny Urząd Statystyczny podał, że ceny towarów i usług w czerwcu spadły o 0,1 procent w stosunku do maja. W skali roku inflacja wynosi 1,5 procent. Niedawno przez chwilkę była powyżej 2 procent.

Paliwo tanieje, wycieczki drożeją

Wg GUS w czerwcu w stosunku do maja średni poziom cen minimalnie spadł, a odpowiada za to przede wszystkim sytuacja na stacjach beznynowych. Najbardziej potaniały paliwa – gaz LPG o 7,7 procent, oleju napędowego o 4,3 procent, benzyn o 3,5 procent. Pozostając w klimacie motoryzacyjnym do kompletu można dodać spadek cen samochodów o 1,9 procent. 

Do tego sezonowo o 1,8 procent potaniały warzywa, a ubrania (też sezonowo, bo odzież na lato jest tańsza niż na zimę) potaniały o 1,3 procent.

Z drugiej strony w czerwcu najbardziej podrożały wycieczki zorganizowane (3,8 procent) i usługi sanatoryjne (o 2,6 procent). Co ciekawe o 2,3 procent podrożały w ostatni miesiącu książki. W sklepach spożywczych o ponad 1 procent podrożał ryż i tłuszcze zwierzęce, czyli głównie masło.

Inflacja uzależniona od ropy

Inflacja w Polsce spada od lutego. Wtedy sięgnęła 2,2 procent. Jeszcze wcześniej, w latach 2014-2016 mieliśmy deflację, czyli spadek przeciętnych cen w sklepach. Zarówno o deflacji, jak i o późniejszych odbiciu inflacji w górę, a także od obecnym ponownym spadku decydują przede wszystkim paliwa. Ich cena zmienia się w ślad za zmianami cen ropy naftowej. Ta ostatnio taniała, bo powoli sypie się układ krajów OPEC z Rosją o ograniczeniu wydobycia ropy. 

Z punktu widzenia konsumentów to, że ceny w sklepach rosną wolniej to oczywiście bardzo dobra wiadomość. Przy niższej inflacji automatycznie możemy też mówić o szybszym wzroście płac realnych. Ale z drugiej strony zbyt niska inflacja to potencjalny problem dla fiskusa. Gdyby ceny rosły szybciej, to szybciej rosłyby także wpływy podatkowe uzależnione od tych cen – czyli VAT i akcyza.

Dodatkowym źródłem zmartwienia może być  to, że w ostatnich latach o inflacji praktycznie przesądza ropa naftowa, której cena zależy dziś głównie od rynków finansowych opanowanych przez spekulacje, transakcje oparte na algorytmach i automatach. To oznacza, że wpływ działań rządu, czy też banku centralnego na inflację jest coraz mniejszy. 

Po co gospodarce inflacja?

W zdrowej gospodarce presja inflacyjna zwykle pojawia się w wyniku szybkiego wzrostu płac. Konsumenci wyposażeni w większe dochody zwykle więcej wydają napędzając koniunkturę. W takiej sytuacji firmom łatwiej podnosić ceny i więcej zarabiać – bogatszych konsumentów stać na to, aby zapłacić nieco więcej. Można więc uznać, że inflacja na pewnym umiarkowanym poziomie (NBP w Polsce uznaje za taki poziom 2,5 procent rocznie) jest dowodem na to, że gospodarka ma się dobrze i się rozwija. 

W ostatnich latach w Polsce, ale też na całym świecie mamy jednak inną sytuację. Niby jest wzrost gospodarczy, spada bezrobocie, ale mimo to płace rosną powoli, a co za tym idzie nie ma też inflacji. O tym, dlaczego tak jest ekonomiści dyskutują cały czas, nie mogąc dojść do jednego przekonywującego wytłumaczenia. Kiedy tylko do niego dojdą, z pewnością o tym poinformujemy.

Więcej o: