Nie tylko Ukraińcy i Białorusini. Coraz więcej Azjatów też znajduje w Polsce zatrudnienie

Pracodawcy w Polsce coraz chętniej zatrudniają już nie tylko Ukraińców czy Białorusinów, ale także m.in. Azjatów - m.in. z Nepalu, Indii czy Bangladeszu.

Na rynku pracy w Polsce dzieje się ostatnio coraz lepiej - przynajmniej dla pracowników. Stopa bezrobocia wg danych Eurostatu spadła już poniżej 5 proc., a najniższy w historii badań Work Service jest odsetek Polaków, którzy boją się, że w ciągu najbliższych 2 lat stracą pracę (11,4 proc.). Z tego samego badania wynika, że ponad połowa z nas oczekuje w najbliższych miesiącach podwyżki. Do tego w badaniu CBOS stwierdziliśmy, że niemożność wydobycia się z biedy to nie efekt braku pracy (dopiero piąte wskazanie), ale częściej m.in. lenistwa, alkoholizmu czy niezaradności życiowej. 

Czytaj też: Polski rynek pracy rozgrzany do czerwoności. Średnia płaca w górę o ponad 6 procent

Co jednak dla pracowników jest wiadomością dobrą, to dla pracodawców gorszą. Coraz więcej firm deklaruje problemy z pozyskaniem pracowników. To także efekt kurczącej się populacji osób w wieku produkcyjnym i emigracji. Według ostatnich badań Work Service, już 50,8 proc. firm deklaruje, że miało w ostatnim czasie kłopoty z pozyskaniem wykwalifikowanych pracowników. To rekord w historii tych badań, i wynik o 15 p.p. wyższy niż w roku ubiegłym. Firmy przyznają, że problem z pracownikami hamuje rozwój biznesu.

Ratunkiem są więc obcokrajowcy. W Polsce co roku pracuje już ponad 1 mln Ukraińców (nie jednocześnie, często ich praca ma charakter tymczasowy). Jak wynika z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, tylko w pierwszej połowie br. urzędy pracy zarejestrowały 905 tys. oświadczeń pracodawców o zamiarze powierzenia pracy Ukraińcowi, zaś w całym zeszłym roku takich oświadczeń było 1,263 mln (choć warto pamiętać, że te liczby nie do końca dokładnie pokazują skalę - dla niektórych osób zarejestrowano więcej niż jedno oświadczenie, niektórzy zrezygnowali z przyjazdu, niektórym odmówiono udzielenia wizy, ponadto te liczby zawierają też osoby, które już posiadają wizę lub zezwolenie na zamieszkanie).

W tym roku mocno rośnie też liczba takich oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy Białorusinom. W pierwszym półroczu br. zarejestrowano ich więcej niż w całym 2016 r. Choć tu mówimy już jednak o zupełnie innej skali niż w przypadku Ukraińców – 24,2 tys. oświadczeń od stycznia do czerwca 2017 r., i 23,4 tys. w całym 2016 r. Także w przypadku Gruzinów oświadczeń w pół 2017 r. było więcej niż w całym 2016 r. (1980 oświadczeń w 6 miesięcy 2017 r. wobec 1698 w 2016 r.).

Na podstawie wyłącznie oświadczenia o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi mogą podejmować krótkoterminową pracę w Polsce (w okresie do sześciu miesięcy w ciągu kolejnych 12 miesięcy) bez obowiązku uzyskiwania zezwolenia na pracę mogą podejmować obywatele Białorusi, Gruzji, Republiki Mołdowy, Federacji Rosyjskiej, Republiki Armenii i Ukrainy. Ale także liczba zezwoleń na pracę bardzo mocno rośnie – w 2016 r. wydano ich ponad 127 tys., czyli o blisko 94 proc. więcej niż w 2015 r. Tylko w pierwszym półroczu 2017 r. zezwoleń na pracę zostało z kolei przyznanych już ponad 108 tys. Znów na koniec roku możemy mieć więc około 100-procentowy wzrost rok do roku.

.. źródło: Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej


Jeśli chodzi o liczbę wydanych zezwoleń na pracę, to oczywiście prym wiodą Ukraińcy, a „podium” uzupełniają Białorusini i obywatele Mołdawii. Ale na kolejnych miejscach są już obywatele Indii, Nepalu czy Bangladeszu. W przypadku tych dwóch ostatnich narodowości – liczba zezwoleń tylko w pierwszym półroczu 2017 r. przekracza łączną liczbę za cały 2016 r.

.. oprac. własne na podst. MRPiPS

Wśród najbardziej popularnych zawodów, dla których wydawano zezwolenia na pracę cudzoziemca w 2016 r. znalazły się: pomoce domowe, kierowcy samochodu ciężarowego, rozbieracze - wykrawacze, tynkarze, pomocniczy robotnicy budowlani czy operatorzy do przetwórstwa mięsa.

Choć Ukraińcy wciąż w zdecydowanie w największym stopniu „zasilają” nasz rynek pracy, to coraz śmielej zaczynają ich też kusić kraje Europy Zachodniej. A "Dziennik Gazeta Prawna" zwraca uwagę na jeszcze jeden ważny czynnik - zmiana pracodawcy jest obecnie dla Ukraińców bardzo prosta i trwa kilka dni. Mogą więc już przebierać w polskich ofertach. W przypadku pracowników spoza Europy biurokracja jest znacznie bardziej uciążliwa i zmiana pracy może zająć od jednego do kilku miesięcy. A ta mniejsza mobilność może kusić niektóre firmy, które nie chcą obawiać się, że stracą pracowników niemal z dnia na dzień.

***