Były szef Partii Pracy i były premier Zjednoczonego Królestwa ostrzegł w swoich wspomnieniach, że może dojść do kolejnego kryzysu finansowego. Polityk zauważa, że nieuczciwi bankierzy nie zostali ukarani za rolę, jaką odegrali w spowodowaniu kryzysu w 2008 roku, którego skutkiem była największa po II wojnie światowej recesja w Wielkiej Brytanii. Kryzys gospodarczy był jedną z przyczyn, dla której Gordon Brown i jego partia stracili władzę w 2010 roku.
W mającej się pojawić na rynku w przyszłym tygodniu książce „My Life, Our Times” były premier twierdzi, że niedobrze się stało, iż bankierzy są nadal bezkarni.
- Jeżeli nie wsadzimy nieuczciwych bankierów więzienia, nie zmusimy do zwrócenia bonusów i nie skonfiskujemy im majątków oraz nie zabronimy dalszej pracy w zawodzie, to dajemy tym samym zielone światło do podobnych zachowań w przyszłości – twierdzi Gordon Brown cytowany przez „The Guardian”.
Brown wie o czym mówi, gdyż to jego rząd wyłożył setki milionów funtów pochodzących z podatków na ratowanie systemu bankowego. Tylko dzięki tym pieniądzom nie doszło do gigantycznego załamania systemu finansowego. Groźba załamania była realna choćby w momencie, gdy bliski upadku był Royal Bank of Scotland (RBS). Tymczasem uratowane za pieniądze podatnika banki, jak twierdzi Brown, znów tak samo marnują środki. Były premier oskarża Konserwatystów o to, że są „zbyt miękcy dla banków”, a te spośród nich, które ratowano, bo były „zbyt duże by upaść” są teraz jeszcze większe.
Ostra krytyka dotknęła zwłaszcza Freda Goodwina, który był prezesem RBS w momencie rozpoczęcia kryzysu i którego zarządzanie było jedną z jego przyczyn. Gordon Brown zauważa, że jest niesprawiedliwym fakt, że Goodwin wyszedł z kryzysu, którego był współsprawcą z nienaruszonymi bonusami, emeryturą (skandalem był fakt, że zwolnienie Goodwina z pracy przeprowadzono tak, by mógł pobierać ponad 700 tysięcy funtów emerytury rocznie mimo iż ledwo przekroczył 50. rok życia) oraz majątkiem. Zdaniem Browna powinno się ukarać byłego prezesa mocniej niż tylko odbierając mu tytuł szlachecki.
- Często bankierzy są nagradzani za porażkę. To nieuczciwe, że Fred Goodwin uszedł z tego z nienaruszonymi środkami. I nawet jeżeli zgodził się na obcięcie emerytury, to wciąż dostaje 300 tysięcy funtów rocznie – twierdzi Brown.
Zdaniem byłego premiera, Wielka Brytania powinna podążyć śladami Islandii, Irlandii czy Hiszpanii i rozpocząć karanie bankierów.