GUS (we współpracy z NBP) przeprowadza badanie koniunktury konsumenckiej co miesiąc. Na jego podstawie powstają przede wszystkim dwa wskaźniki: bieżącej ufności konsumenckiej i wyprzedzający. Mogą mieć wartości od -100 do +100, jeśli są na plusie, to znaczy, że więcej jest konsumentów optymistycznych niż pesymistycznych.
Oba te wskaźniki w grudniu wyraźnie spadły w porównaniu z listopadem (choć w ujęciu rok do roku nadal mamy wzrost). Jest najgorzej od ośmiu miesięcy, a jeszcze niedawno byliśmy rekordy optymizmu (choć to taki optymizm na miarę Polski, bo tylko jeden z tych wskaźników ma wartość powyżej zera i to niewiele).
Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej wyniósł 2,1 był niższy o 3,3 punktu procentowego od wyniku z ubiegłego miesiąca. Wszystkie składowe elementy tego wskaźnika się pogorszyły, najbardziej w dół poszły oceny przyszłej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego oraz przyszłej i obecnej sytuacji ekonomicznej kraju.
Wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej (obrazuje oczekiwania co do tendencji na przyszłość) był na minusie, wyniósł -0,2, to spadek o 3,6 punktów proc. w porównaniu z listopadem. Tutaj najsłabiej wypadły oceny dotyczące poziomu bezrobocia w przyszłości i znów sytuacji finansowej gospodarstwa domowego.
Skąd te spadki? Na podstawie badań GUS nie można z całą pewnością wskazać „winnego”. Ale pojawiają się pomysły rozwiązania zagadki. Na Twitterze portal SpotData porównał wykres pokazujący poziom wskaźników ufności i zaufania do rządu (na podstawie badań CBOS).
Widać wyraźnie, że te wykresy wyglądają podobnie – kiedy spada wskaźnik ufności konsumenckiej, spada też zaufanie do rządu (lub odwrotnie).
Także ekonomiści mBank wskazują, że polityka mogła być jedną z przyczyn. "Dane były zbierane w dniach 4-13 grudnia, a więc w okresie, kiedy to w mediach dominował temat rekonstrukcji rządu - być może okres niepewności z tym związany negatywnie wpłynął na nastroje części ankietowanych" - czytamy.
Inni ekonomiści zwracają uwagę na to, że przyczyną spadku optymizmu Polaków mogą być rosnące obawy przed inflacją.
Inflacja to jeden z bardziej medialnych tematów gospodarczych w Polsce w tym roku. Uwagę przyciągały przede wszystkim mocno rosnące ceny masła i jajek. Ostatnie dostępne dane, za listopad, pokazują, że ceny konsumpcyjne ogółem wzrosły najmocniej od pięciu lat, między innymi przez żywność właśnie.
Na inflację wskazywać może też inne, ciekawe badanie, tym razem na poziomie europejskim. Z najnowszego, jesiennego Eurobarometru wynika, że Polacy najbardziej boją się wzrostu inflacji i kosztów życia – wskazało na to 37 proc. badanych i, jak przypomina ekonomista Michał Brzeziński, jest ich wyraźnie więcej, niż rok temu.
Pytanie zadawane ankietowanym brzmiało: Jakie według ciebie są dwa najważniejsze problemy, z którymi obecnie musi się zmierzyć twoje państwo? Na drugim miejscu po inflacji Polacy wskazali zdrowie i zabezpieczenie socjalne (34 proc.), na trzecim emerytury (22 proc.).
Inflacji boją się nie tylko Polacy, ta kwestia pojawia się wysoko także w innych krajach naszego regionu, na Litwie, w Estonii, Czechach czy Słowacji.