Protesty w Iranie. Mieszkańcy w jednej chwili stracili swoje majątki, "śmierć dla dyktatora"

W Iranie trwają protesty o podłożu polityczno-gospodarczym. Mieszkańcy mierzą się z bezrobociem i wysokimi cenami. Do tego dochodzą upadłości podejrzanych instytucji, w których Irańczycy lokowali majątki.
Protest Irańczyków pod Białym Domem (Waszyngton)
AP Photo/Pablo Martinez Monsivais

Irańczycy protestują przeciwko bezrobociu, korupcji i podwyżkom cen podstawowych produktów. Podczas  demonstracji niektórzy uczestnicy skandowali  hasła przeciwko prezydentowi Hasanowi Rowhaniemu, nawet takie, jak „śmierć dla dyktatora”.

Jedną z głównych obietnic wyborczych Rowhaniego, wybranego na drugą kadencję w maju 2017 roku, było ożywienie gospodarcze. Chociaż udało mu się ograniczyć inflację do poniżej 10 proc., to stopa bezrobocia wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie i wzrosła do ponad 12 proc.

Kolejne elementy planu Rowhaniego były kolejnymi kroplami do czary goryczy. Plan zakładał m.in. przekazanie 8 mln dol. Gwardii Rewolucyjnej, znaczne ograniczenie działającego od 2010 r. programu rządowego wsparcia dla najuboższych oraz wsparcie finansowe instytucji religijnych.

Protesty Irańczyków w Brukseli
Protesty Irańczyków w Brukseli(AP Photo/Virginia Mayo)

Rynek opanowany przez podejrzane firmy

Wielu Irańczyków utraciło jednak nadzieję dopiero po tym, jak zaczęły upadać liczne firmy inwestycyjne powiązane z tymi instytucjami.

Według szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Iranie działa lub działało ok. 7 tys. źle zarządzanych spółek finansowych, które – według rządowych danych – do zeszłego roku łącznie kontrolowały nawet 25 proc. krajowej zasobów pieniężnych.

Wiele osób szukało w tych firmach ratunku przed inflacją, ponieważ obiecywały one bardzo wysokie zwroty z inwestycji, nawet powyżej 20 proc. W sierpniu Rowhani wymusił na banku centralnym większą kontrolę nad tymi firmami i ograniczył odsetki do 15 proc. – podaje Wall Street Journal. W efekcie duża część spółek upadła, nie radząc sobie z brakiem nowych klientów i z wypłatami funduszy, które zostały zainwestowane w ryzykowne przedsięwzięcia.

Zdaniem irańskich analityków firmy były skazane na upadek już od dawna, jako że nie były zarządzane przez ekspertów finansowych, a raczej a przed osoby związane z duchowieństwem lub z Gwardią Rewolucyjną. Inwestorzy, którzy niejednokrotnie zlecali zarządzanie oszczędnościami swojego życia, w wielu przypadkach nie mogli odzyskać nawet nominalnej wartości swojego wkładu, nie wspominając o odsetkach.

Spółki inwestycyjne wywodzą się z rządowych instytucji, tzw. „taavoni” tworzonych po rewolucji islamskiej, a sprywatyzowanych za rządów prezydenta Ahmadineżada. Zdaniem MFW nie są zbyt wystarczająco nadzorowane, a niektóre angażują w inwestycje, do których nie mają uprawnień.

Źródło: The Wall Street Journal

Magdalena Kruszewska: Zarządzanie strachem podcina ludziom skrzydła i odbiera im kreatywność [NEXT TIME]

Więcej o: