Tą decyzją rząd pokazał, co będzie jego priorytetem przez kolejne lata. Morawiecki bierze nadzór nad mieszkalnictwem

Premier Mateusz Morawiecki ma być bezpośrednio odpowiedzialny za wyznaczanie celów i środków polityki mieszkaniowej państwa oraz nadzór nad jej realizacją. To jasny sygnał, że program Mieszkanie Plus będzie priorytetem rządu na najbliższe lata.

Z kwestią budownictwa po rekonstrukcji rządu w zeszłym tygodniu jest naprawdę ciekawa sprawa. Dotychczasowy minister infrastruktury i budownictwa, Andrzej Adamczyk, stał się wyłącznie ministrem infrastruktury. Ale kierowany przez niego resort pozostał Ministerstwem Infrastruktury i Budownictwa, a kwestie budownictwa i mieszkalnictwa, jak wynika z rozporządzenia premiera Morawieckiego z 11 stycznia, pozostały w spektrum zadań Adamczyka.

Tymczasem światło dzienne ujrzał projekt nowelizacji ustawy o działach administracji rządowej, którym zresztą już w czwartek zajął się Komitet Stały Rady Ministrów. Zaproponowano w nim dwie zmiany w kwestii podziału zadań dotyczących budownictwa.

Pierwsza jest dosyć błaha, acz interesująca. Nowe zadania ma dostać… minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński. Przyjmie on zadania dotyczące „architektury, w zakresie estetyki przestrzeni publicznej”.

Potrzebna jest intensyfikacja działań ukierunkowanych na dbałość o estetykę przestrzeni publicznej w ścisłej koordynacji z pozostałą polityką kulturalną Państwa 

- czytamy w uzasadnieniu projektu nowelizacji ustawy o działach administracji rządowej. Z racji przejęcia kwestii architektury przez resort kultury, przejmie on z Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa około 10 pracowników.

Jednak to druga zmiana jest zdecydowanie ważniejsza. Otóż w projekcie założono, że kwestia określania celów i środków polityki mieszkaniowej oraz nadzór nad jej realizacją będzie bezpośrednio zadaniem premiera. Minister infrastruktury ma „wspierać” mieszkalnictwo, ale z zastrzeżeniem nadrzędnej roli premiera w tej kwestii. Kancelaria Premiera przejmie z resortu Adamczyka około 14 osób.

Rząd ma kolejny priorytet

Bezpośrednia rola premiera w ustalaniu i realizacji celów polityki mieszkaniowej jest tłumaczona „kluczowym dla rozwoju społeczno-gospodarczego znaczeniem rozwoju mieszkalnictwa w Polsce” oraz koniecznością „lepszej koordynacji polityki Państwa”. To kolejny jasny sygnał, na co rząd PiS w kolejnych niemal dwóch latach do wyborów położy największy nacisk, i co, po 500 plus, ma teraz rozpalać wyobraźnię Polaków. Chodzi oczywiście o program tanich mieszkań na wynajem Mieszkanie Plus.

Zresztą Kancelaria Premiera już po zeszłotygodniowej rekonstrukcji rządu nie ukrywała, że zaplanowano wydzielenie z dotychczasowego Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa części zadań dotyczących budownictwa właśnie ze względu na „szczególny priorytet, jakim dla rządu jest program Mieszkanie Plus”. Z kolei w grudniu ub.r. premier Morawiecki mówił o Mieszkaniu Plus jako o "sztandarowym zadaniu PiS na najbliższą dekadę”, a nad opóźnieniami w realizacji programu ubolewał w zeszłym roku sam prezes PiS Jarosław Kaczyński.

O co chodzi w programie Mieszkanie Plus?

Program Mieszkanie Plus zakłada budowę mieszkań na wynajem na gruntach należących do Skarbu Państwa, czyli np. PKP czy Poczty Polskiej (z tzw. Krajowego Zasobu Nieruchomości – to będzie „część regulowana” programu) oraz na gruntach należących do jednostek samorządu terytorialnego i inwestorów prywatnych (tzw. „część komercyjna” programu, nazywana też „Mieszkania dla rozwoju”, zarządzana przez BGK Nieruchomości) - ze szczególnym uwzględnieniem średnich miast i mniejszych miejscowości. Stawki czynszu w części "regulowanej" programu, w zależności od lokalizacji i wybranej opcji (z dojściem do wykupu mieszkania lub nie), mają wynosić od ok. 7 do 20 zł za metr kwadratowy. W części komercyjnej nie będą obowiązywać limity czynszów, niemniej również mają one być konkurencyjne w zestawieniu z rynkowymi.

Choć w kwietniu do pierwszych mieszkań z programu mają się wprowadzać mieszkańcy Jarocina, to w budowie w całej Polsce jest "tylko" ok. 2 tys. lokali. To znacznie poniżej wcześniejszych zapowiedzi rządu, jakoby do końca 2017 r. w budowie miało być ok. 10 tys. mieszkań. Co prawda "w przygotowaniu" jest kolejnych ok. 12 tys. mieszkań, ale tu budowy jeszcze nie ruszyły - to "przygotowanie" to na razie głównie podpisane listy intencyjne czy postępujące prace projektowo-dokumentacyjne.

A plany są naprawdę ambitne. Rząd do 2030 r. chce „dobić” do wskaźnika 425 mieszkań na tysiąc mieszkańców. Rok temu wynosił on 363 mieszkań na 1000 osób. Tym samym do 2030 r. musiałoby powstać ok. 2,5-2,7 mln mieszkań. Według prognoz, ok. 2 mln wybudują po prostu deweloperzy, ale w budowę reszty, być może nawet do miliona mieszkań, musiałoby w jakiś sposób zaangażować się państwo.

***

Magdalena Kruszewska: Zarządzanie strachem podcina ludziom skrzydła i odbiera im kreatywność [NEXT TIME]