Po tym, jak Facebook pokazał wyniki za zeszły rok, cena akcji na giełdzie w obrocie posesyjnym początkowo spadała o ponad 4 proc.
Inwestorów mógł przestraszyć m.in. fakt, że, jak wynika z wypowiedzi Marka Zuckerberga, na skutek zmian w portalu czas spędzany na Facebooku przez jego użytkowników spadł o 50 mln godzin dziennie. To efekt m.in. poczynionych zmian mających na celu pokazywanie użytkownikom mniej viralowych filmów. To także strategia Facebooka na ten rok – aby serwis był nie tylko źródłem rozrywki, ale przyczyniał się także do szeroko pojmowanego wzrostu dobrobytu ludzi i społeczeństwa. - Robimy to zachęcając do sensownych powiązań między ludźmi, a nie do biernej konsumpcji treści – tłumaczy Zuckerberg.
Inwestorów mógł też zaniepokoić ten wykres. Okazało się, że choć liczba aktywnych użytkowników Facebooka dziennie na całym świecie rośnie – 1,4 mld osób na koniec 2017 r. w porównaniu z 1,37 mld na koniec III kwartału, to w USA i Kanadzie akurat użytkowników delikatnie ubyło. To pierwszy taki spadek w historii.
Niemniej wyniki finansowe Facebooka są pozytywne. Przychody serwisu w IV kw. ub. r. wyniosły niemal 13 mld dolarów. To więcej od oczekiwań analityków, a także więcej o ponad 2,5 mld niż na koniec III kw. ub.r. i o ponad 4 mld dol. w zestawieniu z końcem 2016 r. Co prawda zysk netto (i zysk na jedną akcję) nieco spadł kwartał do kwartału – do poziomu niespełna 4,3 mld dolarów, jednak serwis tłumaczy, że to kwestia zmian podatkowych w USA, które zwiększyły jego obciążenia aż o 2,27 mld dol.
I te wyniki oraz uspokajające słowa szefa portalu Marka Zuckerberga, że (w największym skrócie) Facebook się zmienia, ale wszystko jest pod kontrolą, spowodowały, że kurs akcji spółki zaczął zyskiwał nawet ponad 3 proc. Stan na 8:45 polskiego czasu to kurs o ok. 1,40 proc. wyższy niż na zamknięciu w środę.