Emerytury w górę. Ministerstwo: najwyższa waloryzacja od pięciu lat. Ale jest jeszcze inflacja

Rząd cieszy się, że waloryzacja jest najwyższa od kilku lat. Pytanie, czy tak samo cieszą się też emeryci, bo przeciętne wynagrodzenia tych, którzy są na rynku pracy, rosną znacznie mocniej. Do tego dochodzi inflacja.

Wskaźnik waloryzacji emerytur i rent w tym roku wynosi 2,98 proc. - przypomniało dziś Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. W ubiegłym roku wskaźnik ten wyniósł 0,44 proc., a w 2016 0,24 proc. Tegoroczny jest wyraźnie wyższy, jak podaje resort, najwyższy od pięciu lat.

To oznacza, że najniższa emerytura wzrośnie z 1000 zł do 1029,80 zł (o 29,80 zł), a przeciętna z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych z 2207,26 do 2273,76 zł (o 65,80 zł). Renta z tytułu niezdolności do pracy z FUS wzrośnie z 1622,08 zł do 1670,42 zł (o 48,34 zł), a renta rodzinna z 1909 zł do 1965,89 zł (czyli o 56,89 zł). Wszystko to oczywiście wyliczenia dotyczące przeciętnych świadczeń.

Będą też wyrównania roczne dla rencistów z orzeczeniem o niezdolności o pracy (całkowitej lub częściowej - do kwoty odpowiednio 1 tys. zł  i 750 zł). Ich także obejmie poza tym waloryzacja.

Ceny w górę 

Podwyżka o 2,98 proc. może i jest najwyższą od pięciu lat, ale z drugiej strony mamy inflację. W tym roku, według rządowych założeń do budżetu, średnioroczna inflacja ma wynieść 2,3 proc. Czyli z blisko 3 proc. podwyżki emerytury zostaje niespełna 0,7 proc. - dużą część tej podwyżki "zje" wzrost cen. Na razie, w pierwszym miesiącu roku, inflacja znajduje się poniżej 2 proc.

Emerytury rosną też znacznie wolniej, niż pensje tych, którzy pozostali na rynku pracy, są też od nich zdecydowanie niższe. W 2017 roku przeciętna emerytura (2207,26 zł) wynosiła nieco ponad połowę przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (4271,51 zł). W tym roku, jeśli rządowe prognozy się sprawdzą, wcale nie będzie lepiej, mimo podwyżek.

W założeniach do budżetu zapisano wzrost przeciętnego wynagrodzenia o 4,7 proc., do 4443 zł (choć tu trzeba zauważyć, że przygotowując założenia rząd zakładał, że w 2017 wynagrodzenie będzie na poziomie 4243 zł, okazało się być wyższe). W dalszym ciągu przeciętna emerytura będzie mieć wysokość nieco ponad 51 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Jeśli uwzględnić prognozowaną inflację (wspomniane już 2,3 proc.), to wzrost cen "zje" pracującym znacznie mniej z podwyżek pensji niż emerytom wzrostu ich świadczeń.

Emeryci chcą pracować

Emerytury są niskie, więc nic dziwnego, że emeryci, nawet po uzyskaniu uprawnień do przejścia na emeryturę nadal chcą pracować. Duża część osób, które przeszły na emeryturę w związku z wejściem w życie niższego wieku emerytalnego, wróciła do pracy, na przykład zwalniając się i zatrudniając ponownie na własnej działalności.

Więcej na ten temat: Poszli na wcześniejszą emeryturę i wrócili do pracy. Ratują budżet przed kosztami

W przyszłości wcale nie będzie lepiej. Rząd próbuje więc nas zachęcić do dodatkowego oszczędzania na emeryturę. Ogłosił niedawno projekt ustawy wprowadzający Pracownicze Plany Kapitałowe – w jego ramach od naszych pensji będzie pobierana dodatkowa składka – od 2 do 4 proc. Zapisywani mamy być z automatu, ale potem każdy z takiego planu będzie mógł zrezygnować.

Pisaliśmy o tym między innymi tutaj: Państwo chce nas przymusić do oszczędzania na emerytury. Rząd przyznaje, że te z ZUS będą niskie

+++

Niedziele handlowe 2018 - w te dni sklepy będą zamknięte