Zakończyło się trwające kilka tygodni referendum zorganizowane przez związki zawodowe działające w ramach PLL LOT. Jego wynik jest jednoznaczny. Ponad 90 proc. uczestników referendum opowiedziało się za rozpoczęciem akcji protestacyjnej.
Oznacza to, że strajk generalny może rozpocząć się w każdej chwili. Z informacji portalu pasazer.com wynika, że najbardziej prawdopodobną datą jest obecnie 1 maja, co w rozmowie z serwisem potwierdza Piotr Gołąbek, wiceprzewodniczący związków zawodowych w PLL LOT. Byłaby to fatalna wiadomość dla pasażerów, którzy planują korzystać z usług polskiego przewoźnika np. w związku z rozpoczynającą się majówką.
LOT: Pasażerowie są bezpieczni
Do planów związkowców odniosły się już władze spółki. W rozmowie z serwisem money.pl LOT podkreśla, że działania związków zawodowych są nielegalne. Argumentuje również, że do zarządu nie trafiła informacja, czy w referendum zagłosowała przynajmniej połowa z uprawnionych, co uprawomocniałaby jego wynik,.
LOT uspokaja także, że jak dotychczas żadne z połączeń przewoźnika nie zostało odwołane, a pasażerowie mogą czuć się bezpieczni.
W środę zarząd spółki wysłał do pracowników list , w którym poinformował, że to związki zawodowe odpowiadają za impas w negocjacjach. LOT zarzuca również związkowcom, że działają na szkodę samego zarządu oraz prezesa spółki.
Główne żądania związkowców dotyczą wzrostu wynagrodzeń. Przede wszystkim domagają się oni przywrócenia regulaminu wynagrodzeń z 2010 roku. Obecny system jest ich zdaniem niesprawiedliwy. Pracownicy wskazują, że prawie połowa ich pensji uzależniona jest od dodatków, dlatego nie są w stanie przewidzieć, ile zarobią.
Zarzucają również spółce, że z jednej strony chwali się swoją świetną kondycją finansową, ale nie przekłada się to w żaden sposób na podwyżki dla pracowników.