Godziny w kolejce i spóźnione loty. Nowy system kontroli na lotniskach wywołał chaos

Na części europejskich lotnisk pasażerowie utknęli w wielogodzinnych kolejkach po uruchomieniu nowego unijnego systemu Entry/Exit System, czyli EES. To cyfrowy system rejestracji wjazdów i wyjazdów, który przy pierwszej podróży może wymagać pobrania odcisków palców i zdjęcia twarzy. UE i brytyjski rząd ostrzegają, że kontrole mogą potrwać dłużej niż wcześniej.
Kolejki przed wejściem do samolotu
Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Nowy europejski system kontroli granicznej już działa i od razu odbił się na podróżnych. Chodzi o Entry/Exit System, w skrócie EES, który od 10 kwietnia 2026 r. jest w pełni operacyjny na zewnętrznych granicach państw objętych tym programem. Zastępuje on tradycyjne stemplowanie paszportów cyfrowym rejestrem wjazdów i wyjazdów osób spoza UE podróżujących na krótki pobyt.

W praktyce oznacza to dodatkowe czynności przy kontroli granicznej. Podczas pierwszej podróży do strefy Schengen część pasażerów musi utworzyć cyfrowy zapis, co wiąże się z pobraniem odcisków palców i wykonaniem zdjęcia twarzy. Brytyjski rząd podkreśla, że nie trzeba robić niczego przed przyjazdem i nie ma żadnej opłaty za rejestrację w systemie EES, ale sama kontrola może potrwać znacznie dłużej niż wcześniej.

Chaos na starcie systemu

Najgłośniej było o sytuacji na włoskim lotnisku Mediolan-Linate. Według relacji medialnych ponad 100 pasażerów lotu linii easyJet do Manchesteru nie zdążyło na samolot z powodu bardzo długiej kolejki do odprawy paszportowej po wdrożeniu nowych procedur.

Choć o tym przypadku mówiło się zdecydowanie najwięcej, problemy nie ograniczyły się do Włoch. Stacja Euronews informowała o kolejkach sięgających nawet 3 godzin i o poważnych zakłóceniach na lotniskach w wielu krajach Europy. Z kolei stowarzyszenie europejskich portów lotniczych zwracało uwagę, że część portów i przewoźników domaga się możliwości czasowego zawieszania niektórych procedur, gdy kolejki stają się trudne do opanowania.

Zobacz wideo Siemoniak: Ukrainie potrzebne są zachodnie samoloty, ale nie powinno to być tylko polską sprawą

Kogo dotyczą nowe kontrole

System EES obejmuje osoby spoza UE podróżujące do państw strefy Schengen na krótki pobyt. W praktyce mocno dotyczy to Brytyjczyków, bo po Brexicie stali się oni podróżnymi z państwa trzeciego. Unijne źródła podkreślają jednak, że system działa znacznie szerzej i rejestruje przekroczenia granic przez wszystkich obywateli państw trzecich odwiedzających kraje używające EES.

To ważne, bo nie wszyscy pasażerowie przechodzą procedurę tak samo. Najwięcej czasu zajmuje zawsze pierwsza rejestracja. Przy kolejnych podróżach, o ile zapis jest już w systemie, kontrola powinna być prostsza, choć w początkowym okresie wdrażania zmian nadal mogą zdarzać się spore zatory.

Jak zmniejszyć ryzyko opóźnień

Najprostsza rada jest jednocześnie tą najmniej wygodną. Należy po prostu przyjechać na lotnisko wcześniej. Brytyjskie rządowe wytyczne wprost mówią, że podczas pierwszej podróży po wdrożeniu EES trzeba być gotowym na dłuższe czekanie, zwłaszcza w godzinach szczytu. Eksperci cytowani przez stację BBC radzą, by pojawiać się w terminalu co najmniej 3 godziny przed wylotem, a przy pierwszej podróży z nowym systemem doliczyć sobie dodatkowy zapas czasu.

Pomaga też przygotowanie dokumentów jeszcze przed samym dojściem do stanowiska kontroli. Paszport, karta pokładowa i inne wymagane papiery warto mieć od razu pod ręką. W przypadku rodzin z dziećmi albo większych grup trzeba założyć, że kontrola może potrwać dłużej, bo każda osoba musi być sprawdzana osobno. To samo dotyczy pasażerów z ograniczoną mobilnością, którzy mogą rozważyć wcześniejsze zamówienie asysty lotniskowej.

Warto też pamiętać o ubezpieczeniu podróżnym. Taka polisa nie zlikwiduje kolejki, ale może pomóc w razie problemów z dalszą podróżą, dodatkowymi kosztami czy koniecznością zmiany planów. Tu jednak kluczowe jest dokładne sprawdzenie, co dana umowa rzeczywiście obejmuje w przypadku opóźnień wynikających z przedłużającej się odprawy.

To dopiero początek

Unia Europejska przedstawia EES jako system, który ma zauważalnie zwiększyć bezpieczeństwo i lepiej kontrolować pobyty krótkoterminowe. W dłuższej perspektywie ma on też docelowo uporządkować ruch graniczny i zastąpić ręczne wbijanie stempli cyfrowym zapisem w bazie.

Problem polega na tym, że pierwsze dni działania systemu pokazały, że wdrażanie tak dużej zmiany odbywa się kosztem wygody i nerwów pasażerów.

Dlatego na razie najrozsądniejsza strategia jest dość przyziemna. Należy wyjść z domu odpowiednio wcześniej, mieć dokumenty w gotowości i nastawić się na to, że przekroczenie granicy może trwać dłużej niż dawniej. Zasada ta dotyczy zwłaszcza tych osób, dla których jest to pierwsza podróż do strefy Schengen od momentu uruchomienia nowego cyfrowego rejestru.

Więcej o: