W dużym uproszczeniu polityka spójności polega na wyrównywaniu poziomu rozwoju gospodarczego w krajach UE. Państwa o niższym PKB dostawały więcej pieniędzy na inwestycje. Polska do tej pory była jednym z głównych beneficjentów tego sposobu dystrybucji unijnego budżetu, ale z nieoficjalnych informacji, do których dotarli dziennikarze PAP wynika, że złote czasy się skończyły.
W projekcie na lata 2021-2027 Komisja chce naliczać kwoty biorąc pod uwagę wskaźniki socjoekonomiczne. Pod uwagę ma być brany m.in. poziom bezrobocia w poszczególnych grupach wiekowych. W efekcie część pieniędzy, które do tej pory dostawały kraje Europy Wschodniej, trafi na południe, czyli do Grecji, Hiszpanii czy Portugalii, które borykają się z największym w UE problemem bezrobocia wśród młodych.
Ile Polska może stracić na tej zmianie? Nieoficjalnie mówi się nawet o 8 mld euro w perspektywie 2021-2027. Kwota co prawda nie pojawiła się w żadnym dokumencie, ale została wyliczona na podstawie proponowanych zmian w zasadach dystrybucji pieniędzy w ramach polityki spójności.
Jak podaje PAP, jedna z możliwych wersji zakłada, że całkowita suma środków dla Polski w nowym wieloletnim budżecie UE miałaby wynosić 80 mld euro. To o 25 mld euro mniej, niż zakładał dotychczasowy, siedmioletni plan.
Komisja Europejska ma przedstawić projekt budżetu 2 maja.
Unijny budżet na lata 2014-2020 zapewnił z samego tylko Funduszu Spójności spore pieniądze dla Polski - 77 mld euro, ok. 320 mld zł. Węgry zyskały mniej, bo 22 mld euro, Słowacja 14 mld. Z Funduszu Spójności korzystają też: Bułgaria, Chorwacja, Cypr, Czechy, Estonia, Grecja, Litwa, Łotwa, Malta, Portugalia, Rumunia, Słowenia. W Polsce środki z funduszu są przeznaczane w znacznym środku na budowę dróg.
+++