Ważą się losy najdłużej notowanej spółki z GPW. Zarząd Próchnika przygotuje wniosek o upadłość

Zarząd Próchnika podjął decyzję o przygotowaniu wniosku o ogłoszenie upadłości spółki. Wielkiego zaskoczenia nie ma. O takim scenariuszu wspomniał wcześniej prezes Próchnika w raporcie rocznym opublikowanym 30 kwietnia.

Próchnik to firma-legenda. To dawne socjalistyczne przedsiębiorstwo odzieżowe pojawiło się na warszawskim parkiecie 19 kwietnia 1991 roku - czyli w dniu, kiedy rozpoczęła działalność warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW). Wtedy zadebiutował też Tonsil, Exbud, Krosno i Kable. Żadnej z tych firm nie ma już na GPW. Upadły lub zostały przez inwestorów wycofane z giełdy. Próchnik dotrwał na parkiecie w Warszawie aż do dzisiaj. Nie jest jednak pewne, czy jeszcze długo na niej pozostanie.

To, że jest bardzo źle w Próchniku, wiemy od co najmniej miesiąca. 27 marca zarząd spółki złożył do sądu wniosek o wszczęcie postępowania sanacyjnego. Stało się to, gdy ostatecznie nie powiodła się żadna z kilku realizowanych równolegle prób pozyskania finansowania niezbędnego dla kontynuowania działalności.

Kilka dni po złożeniu wspomnianego wniosku firma poinformowała o kierunkach planowanej sanacji i powodach, dla których Próchnik znalazł się nad przepaścią. Najkrócej mówiąc, zdaniem aktualnego zarządu, poprzedni popełnił szereg błędów, w tym nie sprawdził się „zwrot do motywów historyczno-patriotycznych oraz militarnych”.

Czytaj więcej: Próchnik ma plan jak się uratować. Zrezygnował już z Krzyża Walecznych, sprzeda markę Rage Age. 

Fatalny raport

30 kwietnia Próchnik opublikował raport roczny. Bardzo zły. Dowiedzieliśmy się między innymi, że w ubiegłym roku spółka miała przy 54,3 mln zł przychodów i stratę wysokości aż 64,5 mln zł. Poza tym wartość firmy wynosi 0 zł, a wysokość jej kapitału własnego jest ujemna – wynosi dokładnie minus 14,3 mln zł.

Nie dziwi więc, że zarówno biegły rewident, jak i prezes w liście do akcjonariuszy informują o ryzyku przerwania działalności spółki. Najnowszy komunikat spółki opublikowany w piątek wydaje się logiczną konsekwencją wcześniejszych wydarzeń.

Zarząd Próchnika przypomina w nim, że w dalszym ciągu uznaje złożony przez spółkę w dniu 27.03.2018 r. wniosek o otwarcie postępowania sanacyjnego za słuszny i uzasadniony oraz nadal widzi realną szansę skutecznej restrukturyzacji.

Jednakże mając na względzie postanowienia ustawy o prawie upadłościowym i obowiązkach z niej wynikających, a także zważywszy na zagrożenia dla działalności operacyjnej spółki wynikające z prowadzonych obecnie przez niektórych wierzycieli spółki postępowań egzekucyjnych dotyczących majątku spółki, zarząd „z daleko posuniętej ostrożności prawnej” podjął decyzję o przygotowaniu wniosku o upadłość.

Zrobiono tak też dlatego, że „opóźnia się ogłoszenie przez Sąd Rejonowy dla Łodzi Śródmieścia w Łodzi, XIV Wydział Gospodarczy dla spraw Upadłościowych i Restrukturyzacyjnych otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego w postępowaniu sanacyjnym” oraz wszczynane są postępowania egzekucyjne przeciwko spółce. To w konsekwencji może doprowadzić do zajęcia rachunków bieżących Próchnika i uniemożliwić mu bieżące regulowanie zobowiązań.

To jeszcze nie koniec 

Decyzja o przygotowaniu wniosku o ogłoszenie upadłości spółki nie oznacza końca działalności Próchnika. Zarząd liczy na to, że sąd szybko zgodzi się na rozpoczęcie postępowania układowego i nie trzeba będzie złożyć wniosku o upadłość. Próchnik jeszcze walczy.

Ewa Błaszczyk: Nie zakładajmy na wstępie, czy będzie sukces czy klapa, tylko zróbmy robotę [NEXT TIME]

Tekst pochodzi z blogu „Giełda i gospodarka.pl”.