Porsche ujawnia pierwsze szczegóły swojego elektrycznego auta. Ma mieć "duszę"

W konkurencji z Teslą Porsche najwyraźniej stawia na swoją mocną stronę. W końcu auta tej marki zawsze miały to "coś". Taycan znany dotychczas jako Mission E najwyraźniej też ma "TO" mieć.

Pierwsze w historii marki elektryczne Porsche zbliża się wielkimi krokami. Dotychczas o elektrycznym Porsche nie było wiele wiadomo, poza tym, że ma być konkurencją dla sportowych aut Tesli. Znano oczywiście prototyp, czyli koncepcyjne auto Mission E. Teraz Porsche podjęło pierwsze, na razie marketingowe kroki, mające ujawnić potencjalnym klientom, co będą mogli dostać razem z nowym, elektrycznym Porsche.

 

Porsche Taycan reklamowane jest jako godny następca aut tej marki. W końcu każde Porsche miało to „coś” co sprawiało, że żaden miłośnik motoryzacji nie przechodził obojętnie obok samochodów tej marki. I na to „coś” stawia Porsche w teaserze Taycana, z którego dowiadujemy się tylko tego, jaką auto będzie miało sylwetkę. Oraz tego, że ma mieć duszę, jak każde Porsche.

Okazuje się, że pod maską ma się kryć również całkiem solidna moc. Topowa wersja ma mieć parametry zbliżone do Mission E, czyli 600 KM mocy uzyskiwane z dwóch silników elektrycznych, przyspieszenie 3,5 sekundy do setki, no i parametr najważniejszy - do 500 kilometrów na jednym ładowaniu. Do tego Porsche przygotowało specjalną ładowarkę, która sprawi, że auto ma mieć możliwość naładowania się w 15 minut do poziomu umożliwiającego pokonanie 400 kilometrów. Jest jeden haczyk - trzeba będzie znaleźć ładowarkę pracującą pod napięciem 800 V.

W sprzedaży ma się też pojawić słabsza wersja z, zaledwie, 400-konnym silnikiem. Niektóre źródła donoszą, że w USA ma ona kosztować 85 tysięcy dolarów. Czyli mieć zbliżone ceny do aut Tesli. Nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia cen elektrycznych aut od Porsche.

***

Dlaczego USA idą na wojnę handlową z całym światem? [W 2 MINUTY]

Więcej o: