Szef Audi aresztowany. Końca afery "Dieselgate" nie widać

Rupert Stadler, prezes koncernu motoryzacyjnego Audi, został aresztowany. To kolejna odsłona afery "Dieselgate".

Prezes Audi aresztowany - tę dość zaskakującą wiadomość podała agencja Reutera. Potwierdził ją rzecznik prasowy Volkswagena, do którego należy legendarna motoryzacyjna spółka. Zaznaczył jednak, że do czasu udowodnienia winy Stadler uznawany jest za niewinnego. 

Zatrzymanie, na które zgodził się sąd w Monachium na związek z fałszowaniem wyników spalania w silnikach wysokoprężnych. Stąd też nazwa afery - "Dieselgate". Monachijski prokurator twierdził, że areszt jest konieczny z uwagi na obawę przed mataczeniem. 

Czytaj też: Polacy przesiądą się na auta z gazem? To możliwe. 

Firma Audi w toku dotychczasowych ustaleń potwierdziła, że ok. 60 tys. pojazdów z serii A7 i A6 ma problemy z autentycznością wyników  emisji spalin. Fałszerstwo wykryło Niemieckie Ministerstwo Transportu. Okazało się, że emisja szkodliwych tlenków azotu w tych samochodach rośnie dwukrotnie ponad normę, kiedy kierowca obróci kierownicę o więcej niż 15 stopni w lewo lub w prawo.

Amerykanie chcą "głów"

Jak informuje agencja Reutera już w maju amerykańscy śledczy sformułowali zarzuty wobec Martina Winterkorna, byłego już prezesa Volkswagena. Ekstradycja do USA raczej mu jednak nie grozi. Z podobnymi oskarżeniami zmagać musi się kilka innych wysoko postawionych osób w spółce. Jedną  z nich jest Giovanni Pamio posądzany przez USA o nadzorowanie procesu instalacji fałszywego oprogramowania. 

Volkswagen ucieka do przodu

Trzy lata po wybuchu skandalu, jeden z najbardziej liczących się producentów samochodów na świecie, próbuje "uciec do przodu". Zapowiada zmianę - chce w większym stopniu stawiać na auta elektryczne. Jak jednak widać, widmo "Dieselgate", afery, która dotknęła 11 mln pojazdów, wciąż krąży nad firmą. 

W wyniku afery Volkswagen musiał zwolnić już ponad 30 tys. osób. 

***

Dominika Nowak: Czasem tylko dzięki szalonej odwadze, można zacząć działać [NEXT TIME]