Sprzedaż detaliczna tym razem zaskoczyła bardzo na plus. Polacy w maju znów ruszyli do sklepów

Sprzedaż detaliczna w maju br. wzrosła o 6,1 proc. rok do roku, licząc w cenach stałych, oraz o 7,6 proc. w ujęciu cen bieżących - poinformował Główny Urząd Statystyczny.

Wzrost sprzedaży detalicznej w maju br. o 7,6 proc. w cenach bieżących i 6,1 proc. w cenach stałych (czyli po uwzględnieniu inflacji) to wynik lepszy od oczekiwań ekonomistów. Analitycy przepytani przez PAP średnio przewidywali wzrost o 6,5 proc., a przez ISBNews o 6,7 proc. - oczywiście w cenach bieżących. Inne prognozy mówiły o 7,4 proc. W każdym razie - wynik podany przez GUS pobił wszystkie przewidywania.

W maju sprzedaż bardziej albo mniej, ale rosła w każdej z "grup produktowych", na jakie GUS dzieli gospodarkę. Wśród najważniejszych grup (o znaczącym udziale w sprzedaży detalicznej) najwyższy wzrost rok do roku w minionym miesiącu zaobserwowano w m.in. na stacjach benzynowych - o 9,6 proc. (z jednej strony to kwestia podwyżek cen, z drugiej długiego weekendu i związanych z nim wyjazdów samochodami) czy w "przedsiębiorstwach prowadzących pozostałą sprzedaż detaliczną w niewyspecjalizowanych sklepach" - czyli m.in. w marketach i domach towarowych (o 7,8 proc.). Spośród grup o niższym udziale w sprzedaży detalicznej „ogółem”, wysoki wzrost wykazały apteki czy drogerie (grupa "podmioty sprzedające farmaceutyki, kosmetyki, sprzęt ortopedyczny" (o 8,8 proc.), sklepy odzieżowe i obuwnicze (o 8,6 proc.) czy sklepy z meblami lub sprzętem RTV/AGD (o 6,0 proc.).

.. GUS

Dużo lepiej niż w kwietniu

Warto zwrócić uwagę, że majowy odczyt sprzedaży detalicznej jest wyraźnie lepszy od tego z kwietnia, gdy sprzedaż detaliczna mocno przyhamowała i zaskoczyła na minus - rosnąc "tylko" o 4 proc. rok do roku. Choć pojawiały się głosy, że wówczas był to częściowo efekt zakazu handlu (w kwietniu były aż cztery niedziele niehandlowe), to jednak przede wszystkim wówczas ten słaby wynik był efektem Wielkanocy (1-2 kwietnia), która "przesunęła" wydatki świąteczne jeszcze na marzec, podczas gdy te wydatki windowały kwietniową sprzedaż rok temu - więc punkt odniesienia w tym roku była wysoki.

"Maj przyniósł normalizację sprzedaży żywności i w sklepach niewyspecjalizowanych po dwóch miesiącach zaburzeń spowodowanych przez termin Wielkanocy i wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę" - zauważają analitycy Banku Zachodniego WBK. "Relatywnie słabo wypadła natomiast sprzedaż dóbr trwałych oraz odzieży (+8,6 proc. rdr wobec 18,3 proc. rdr średnio w styczniu-kwietniu). Naszym zdaniem na tych kategoriach zaważył negatywny efekt dni roboczych oraz kombinacja świąt" - dodają analitycy banku.

Analitycy mBanku dodają, że "w dalszym ciągu nie znajdują w danych o sprzedaży detalicznej mocnych argumentów za istnieniem mierzalnego efektu zakazu handlu w niedzielę". Zwracają natomiast uwagę na inną rzecz- możliwy wpływ imigracji zarobkowej do Polski na sprzedaż.

Ciekawą i nierozpoznaną naszym zdaniem kwestią jest wpływ imigracji zarobkowej do Polski i jej „zakorzeniania się” w kraju na konsumpcję - można to postrzegać jako dodatkowy czynnik wspierający popyt konsumpcyjny i odpowiednik wzrostu nakładów pracy przy składaniu PKB od strony wydatkowej. W ujęciu dynamicznym może on jednak powoli wygasać

- piszą analitycy z mBank Research.

Co dalej? Sprzeczne prognozy

Dobre dane majowe o sprzedaży detalicznej utwierdzają analityków w przekonaniu co do pozytywnych odczytów polskiego PKB. "Spodziewamy się przyśpieszenia
wzrostu sprzedaży detalicznej w kolejnych miesiącach. Konsumpcja prywatna naszym zdaniem pozostanie głównym czynnikiem wzrostu gospodarczego w tym roku i wzrośnie o ok. 5 proc. rdr" - uważają analitycy BZ WBK.

Przyśpieszenia sprzedaży nie przewidują natomiast m.in. analitycy Raiffeisen Polbanku. Uważają, że przez wysoką bazę z zeszłego roku i hamowanie wzrostu zatrudnienia, wynamika wzrostu będzie coraz słabsza.

Mimo pozytywnych sygnałów trzeba jednak podkreślić, że zanotowana w kwietniu i maju realna dynamika sprzedaży plasuje się wyraźnie poniżej średniej dla pierwszego kwartału, kiedy kategoria ta rosła o ponad 8 proc. rdr. Potwierdza to nasz bazowy scenariusz stopniowego obniżenia dynamiki konsumpcji w 2018 roku, związany z hamowaniem wzrostu zatrudnienia oraz wysoką bazą z minionego roku

- piszą analitycy Raiffeisen Polbanku.

W całym okresie styczeń-maj br. wzrost sprzedaży detalicznej w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku wyniósł 6,7 proc. Rok temu w pierwszych pięciu miesiącach wzrost w porównaniu z takim okresie w 2016 r. wynosił 6,9 proc.

***

Jacek Walkiewicz: Widzę szanse w problemach, a wcześniej widziałem problemy w szansach [NEXT TIME]