Nowe, drakońskie przepisy w Rosji. Operatorzy muszą zbierać treści wszystkich rozmów i SMS-ów

Robert Kędzierski
Od 1 lipca w Rosji obowiązują przepisy zmuszające operatorów - tradycyjnych i internetowych - do przechowywania wszystkich rozmów. Wkrótce zakres przechowywanych danych wzrośnie. Zmiany mogą też dotknąć Polaków.

Rosyjscy operatorzy muszą przez pół roku przechowywać treść wszystkich rozmów. W myśl ustawy, która zaczęła obowiązywać 1 lipca, obowiązkiem objęte są rozmowy głosowe, wideo, wiadomości SMS i nagrania elektroniczne przekazywane za pomocą sieci - donosi oficjalna rosyjska agencja Tass.

Nakaz dotyczy zarówno operatorów tradycyjnej telefonii komórkowej, jak i platform internetowych. 

Przepisy wprowadzono powołując się na zwalczanie zagrożenia terrorystycznego. Ich wdrażanie rozpoczęto w 2016 r.

Setki milionów kosztów

Ustawa, zwana "Pakietem Jarowajej", od nazwiska deputowanej, która formalnie stoi za rozwiązaniami, wymusi na dostawcach usług gigantyczne koszty. W ciągu pięciu lat najwięksi wydadzą 600-700 mln dol. na infrastrukturę. 

Nowe obowiązki wkrótce

Od 1 października - w ramach odroczenia - operatorzy będą musieli zbierać także wszystkie dane przesłane za pomocą internetu. Obowiązkiem tym objęci są tacy technologiczni giganci jak Mail.ru (rosyjski odpowiednik Gmaila), VKontakte (odpowiednik Facebooka) czy Yandex (zwany rosyjskim Google). Wdrożenie tych przepisów ma kosztować operatorów nawet miliard dolarów w perspektywie pięciu lat. Nieco mniejsze nakłady będą musiały zostać poniesione na stworzenie oprogramowania zarządzającego tak olbrzymimi zbiorami danych. 

Firmy zarejestrowane poza Rosją - Facebook czy WhatsApp - nie podlegają nowemu prawu. 

Rosja blokuje szyfrowaną komunikację

Obowiązek przechowywania rozmów to niejedyny sposób na inwigilowanie obywateli. Od miesięcy Rosja blokuje dziesiątki milionów adresów IP wykorzystywanych m.in. przez serwisy VPN. Są blokowane, by niezależne, szyfrowane komunikatory, zapewniające całkowitą anonimowość, nie mogły działać. Właśnie w taki sposób paraliżowany jest Telegram, jedna z najpopularniejszych aplikacji umożliwiających bezpieczną komunikację. 

Totalna cenzura coraz bliżej

Zmiany, jakie zachodzą w telekomunikacyjnej rzeczywistości Rosji, mogą dowodzić tego, że Władimir Putin szykuje się do całkowitego odcięcia kraju od reszty internetu. Docelowo Rosjanie będą mieli dostęp wyłącznie do aplikacji, stron i usług, które mają oficjalne pozwolenie od Kremla. Może to doprowadzić do całkowitej cenzury internetu na wzór Korei Północnej czy Chin. W Rosji obowiązuje bowiem jeszcze jedna ustawa przyjęta w połowie zeszłego roku. Umożliwia ona zablokowanie dowolnego serwisu pod pretekstem zwalczania terroryzmu. W Rosji niemożliwe jest też anonimowe publikowanie treści w sieci - blogerzy chcący uniknąć kary muszą rejestrować swoje serwisy w specjalnym urzędzie. 

Czytaj też: Tak umiera wolność komunikacji. Telegram sparaliżowany w Rosji. 

Ponadto Rosjanie, którzy chcieliby prowadzić blog pod pseudonimem, anonimowo, muszą go zarejestrować w specjalnym urzędzie, podając prawdziwe dane osobowe.

Zmiany mogą dotknąć Polaków

Warto zwrócić uwagę na to, że nowe przepisy mogą objąć obywateli innych krajów w tym Polaków. Wystarczy, że znajdą się na terytorium Rosji. Jeden z zapisów mówi bowiem o konieczności przechowywania danych w przypadku "urządzeń, których lokalizacja na podstawie GPS wskazuje Rosję". 

***

Jakub B. Bączek: Gdy sportowiec zaczyna wygrywać, to później robi to regularnie [NEXT TIME]

Więcej o: