Zaostrzony kodeks karny nie działa. Liczba dłużników alimentacyjnych nadal rośnie. "Wciąż śmieją się nam w twarz"

Pomimo obowiązujących już od ponad roku ostrzejszych regulacji wobec osób uchylających się od płacenia alimentów, liczba dłużników nadal rośnie. Samodzielni rodzice są rozgoryczeni.

Jak wynika z danych Biura Informacji Gospodarczej BIG Infomonitor, liczba dłużników alimentacyjnych cały czas rośnie, i to pomimo zmian prawnych z maja 2017 r. – Koniec minionego roku zapowiadał poprawę i pokazał spadek liczby dłużników, ale w tym roku sytuacja wróciła do niechlubnej normy. W pierwszym półroczu liczba dłużników wzrosła o 8 385, a kwota zaległości o ponad 728 mln zł - informuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Łącznie dłużników alimentacyjnych w Polsce jest już blisko 319 tys. Są winni swoim dzieciom już niemal 11,9 mld zł. Zalegają przede wszystkim mężczyźni, stanowią ok. 95 proc. wszystkich dłużników. 

.. źródło: BIG Infomonitor

Średni dług "alimenciarza" w Polsce to 37 289 zł. Niechlubnym rekordzistą jest 47-letni mieszkaniec Mazowsza, którego zadłużenie wynosi 668 199 zł. Dziesięciu najbardziej zadłużonych rodziców ma łącznie prawie 5 mln zł zaległości alimentacyjnych.

.. źródło: BIG Infomonitor

Zmiany prawne nie pomagają

Liczba dłużników zgłaszanych do Biura Informacji Gospodarczej Infomonitor stale rośnie, pomimo nowelizacji kodeksu karnego, która weszła w życie w maju 2017 r. Po tej zmianie rodzic może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej już po trzech niezapłaconych okresowych świadczeń (czyli np. przy niepłaceniu alimentów przez trzy miesiące). Potem, wezwany przez prokuratora, ma miesiąc na uregulowanie zaległości. Jeśli tego nie zrobi, sąd może nałożyć na niego karę pozbawienia wolności np. w trybie dozoru elektronicznego. "Wcześniej kodeks mówił o karze pozbawienia wolności za uporczywe uchylanie się od płacenia świadczenia, ale określenie „uporczywe” było niejednoznaczne" - tłumaczy BIG Infomonitor.

I choć, jak wynika z policyjnych statystyk, w ciągu roku liczba wszczętych spraw wzrosła dziewięciokrotnie (10 tys. w I półroczu 2017 r. i 90 tys. w I półroczu 2018 r.), a liczba stwierdzonych przestępstw blisko ośmiokrotnie (5,1 tys. wobec 39 tys.), to niestety problem z "alimenciarzami" nadal trudno uznać za rozwiązany.

.. grafika BIG Infomonitor na podst. danych Komendy Głównej Policji

- Liczba spraw rośnie, ale niestety wyroki sądów są bardzo łagodne – mówi cytowana przez BIG Infomonitor Katarzyna Tatar ze Stowarzyszenia Alimenty To Nie Prezenty. – Dłużnicy skazywani są np. na prace społeczne w wymiarze kilku godzin miesięcznie i nadal nie zwracają zaległości, ani nie płacą na bieżąco - dodaje. Potwierdza to Iwona Janeczek ze Stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci, która zwraca uwagę, że sądy, wbrew oczekiwaniom, nie orzekają kar pozbawienia wolności poprzez dozór elektroniczny. W okresie od początku czerwca do końca maja 2017 r. takich kar nałożono 1166 osób, a od końca maja 2017 r. do 7 maja br. 1087.

- Zamiast ograniczenia wolności, zapadają wyroki nakazujące zapłacenie długów, tak jakby osoba, która nie płaciła latami, miała to zrobić pod wpływem wyroku. Sądy orzekają też prace społeczne, z których niealimentowane dzieci nie mają nic – mówi Iwona Janeczek. – Często sprawy są też umarzane, bo dłużnicy wpłacają niewielkie kwoty lub deklarują prokuratorom, że zaczną płacić, więc w interpretacji prokuratorów nie uchylają się od utrzymywania dzieci, ponieważ art. 209 zaczyna się od stwierdzenia: „Kto uchyla się od ciążącego na nim…” – komentuje. – Wiązaliśmy ogromne nadzieje z nowym prawem, ale zmiany nie wniosły żadnej poprawy. Wręcz przeciwnie. Jest wielkie rozczarowanie wśród samodzielnych rodziców. A dłużnicy alimentacyjni wciąż śmieją się nam w twarz – ubolewa Janeczek.

***

Emilian Kamiński: Żeby nie być frustratem, zacząłem sam organizować sobie życie [NEXT TIME]