Krytycy programu 500 plus jednak mieli rację? W Polsce spada liczba rodzących się dzieci

Ze statystyk GUS wynika, że liczba rodzących się dzieci znacząco spadła w ostatnich miesiącach i wróciła do poziomu sprzed wprowadzenia sztandarowego programu społecznego rządów "dobrej zmiany".

W maju urodziło się w Polsce 30,73 tys. dzieci. Żaden to wyczyn – to mniej więcej tyle, ile rodziło się w latach 2014 i 2015 i wyraźnie mniej niż np. w 2012 roku. Zwrócił na to uwagę ekonomista Ignacy Morawski, założyciel serwisu SpotData.pl i przedstawił dane o liczbie urodzeń na poniższym wykresie.

Liczba nowych urodzeń.Liczba nowych urodzeń. SpotData/GUS

Jego zdaniem jej spadek do poziomu sprzed wprowadzenia programu 500+ nie musi jeszcze oznaczać, że sztandarowy program pronatalistyczny rządów „dobrej zmiany” okazał się porażką, ale jest to „pierwszy tak mocny sygnał, że fanfary i bębny na cześć sukcesu programu mogły zagrać za wcześnie”.

Morawski przypomina, że wśród ekonomistów od początku przeważał sceptycyzm odnośnie potencjalnych efektów 500 plus. Większość badań empirycznych, jak napisał, pokazuje, że wpływ transferów pieniężnych na dzietność jest niski. Na przykład, badania prowadzone w Australii pokazały, że urodzenie jednego dziecka wymagało łącznych transferów w wysokości 130 tys. dolarów.

Początki były obiecujące

Jednak po wprowadzeniu 500+ mocno wzrósł optymizm konsumencki, co sugeruje, że Polacy potrzebowali mocniejszego zastrzyku państwa socjalnego. Po drugie, dziewięć miesięcy po wprowadzeniu pierwszych transferów bardzo mocno wzrosła liczba urodzin. - To mogło stanowić dowód, że transfery pieniężne prowadzą do odważniejszych decyzji prokreacyjnych – tłumaczy Ignacy Morawski.

Najnowsze jednak twarde dane GUS mówią nam co innego – 500 plus, nawet jeżeli wpływał na wzrost liczby urodzeń, to teraz już nie działa.

Problem nie jest nowy

To, że sztandarowy program rządów PiS przestaje poprawiać naszą sytuację demograficzną, sugerowały już dane GUS sprzed paru miesięcy. W pierwszych trzech miesiącach tego roku urodziło się 96 tysięcy dzieci. To o 4 tysiące mniej niż rok wcześniej.

Te dane pod koniec kwietnia skomentowało Ministerstwo Rodziny. Odniosło się wtedy do liczb ze stycznia i lutego – dane za marzec pominęło, choć były już znane i jeszcze słabsze niż w lutym. Resort Rafalskiej twierdził więc, że wnioskowanie na podstawie gorszych danych za dwa miesiące jest przedwczesne i sugerował, żeby z ostatecznymi wnioskami wstrzymać się do momentu publikacji kolejnych danych. Teraz je właśnie mamy.

Ignacy Morawski uważa, że jeżeli okaże się, że flagowy program społeczny rządu nie spełnia swojego kluczowego celu, jeżeli dziesiątki miliardów złotych rocznie nie przekładają się w najmniejszym stopniu na dzietność, to w długim okresie losy tego programu będą przesądzone.

Kolejne pomysły będą równie skuteczne?

Ciekawe jest również, czy i jak problemy ze spadającą skutecznością programu 500+ wpłyną na realizację kolejnych rządowych programów pronatalistycznych.

Najnowszy z nich – przypomnijmy - to pomysł, by matka, która urodziła i wychowała minimum czwórkę dzieci, dostała od państwa minimalną emeryturę. Nawet, jeżeli zawodowo nie przepracowała ani jednego dnia.

Rząd rozważa również premię dla kobiet, które szybko zdecydują się na drugie dziecko.

Morawski: "Teraz rozwijamy się w tempie 5 proc., ale to jest nie do utrzymania. Choćby dlatego, że w Polsce zabraknie pracowników"