Problem brytyjskiego giganta. Na wadliwych silnikach odrzutowych Roylls-Royce straci ponad miliard funtów

Miał być zysk, a będzie gigantyczna strata. Afera z wadliwymi silnikami dla Boeingów jeszcze przez lata będzie się odbijać Rolls-Royce'owi czkawką.
Silnik Trent 900 w samolocie Airbus A380
fot. Kolossos/Wikimedia Commons/CC

Koncern Rolls-Royce oficjalnie przyznał, że problemy z silnikach odrzutowymi Trent 1000 i Trent 900 będą kosztować firmę ponad 1 mld funtów w ciągu kolejnych 3 lat.

W silnikach wykryto usterki, które doprowadziły do uziemienia wielu samolotów m.in. kilkudziesięciu Boeingów 787 Dreamliner. To zmusiło firmę do przeprowadzenia szeregu kosztownych napraw i przeprojektowania niektórych elementów silników.

Rolls-Royce początkowo zakładał koszt naprawy silników pakietu C wyniesie 370 mln funtów, ale w kwietniu podał, że kwota ta wzrośnie wraz z kosztem wymiany większej liczby części i wypłaceniem odszkodowań dla linii lotniczych. Potem okazało się, że podobne usterki znaleziono w niewielkiej liczbie silników pakietu B.

Obecnie brytyjska firma szacuje, że problemy z silnikami będą ją kosztować około 450 mln funtów w najbliższych dwóch latach, a w 2020 roku spadną do 100 mln funtów.

Czytaj też: Rolls-Royce może zwolnić ponad 4 tys. pracowników

Potężna strata

Afera z wadliwymi silnikami odbiła się również na wynikach finansowych. W pierwszym półroczu br. Rolls-Royce zanotował potężną stratę w wysokości 1,3 mld funtów. Dla porównania rok wcześniej firma kończyła półrocze z wynikiem 1,4 mld funtów zysku.

Problemy z silnikiem Trent 1000 spowodowały znaczne zakłócenia dla wielu naszych klientów, czego szczerze żałujemy

- podkreślił Warren East, szef brytyjskiego koncernu, cytowany przez "Guardiana".

Warren East zaznaczył jednak, że - dzięki sukcesom osiąganym w innych obszarach działalności - spodziewa się na koniec roku 400-500 mln funtów zysku operacyjnego.

Obecnie Royce-Rolls przechodzi przez intensywny proces restrukturyzacji. Oprócz sprzedaży nierentownych spółek firma ucięła 4 600 etatów. Pracę stracili głównie managerowie oraz pracownicy administracyjni.

Morawski: "Teraz rozwijamy się w tempie 5 proc., ale to jest nie do utrzymania. Choćby dlatego, że w Polsce zabraknie pracowników"

Więcej o: