Wonga, jeden z największych brytyjskich pożyczkodawców przeżywa kryzys po lawinowym wzroście wniosków o odszkodowania za pożyczki, których firma udzieliła przed 2014 rokiem.
W tamtym czasie, ze względu na niewystarczające regulacje, oferowano wysokooprocentowane kredyty klientom, którzy nie mieli realnych szans na ich spłacenie. W efekcie stali się ofiarami niewłaściwych praktyk windykacyjnych i reklamowych.
Financial Conduct Authority (FCA), brytyjski regulator rynku finansowego, która stała się odpowiedzialna za nadzorowanie branży pożyczkowej w 2014 r., zmusiła Wongę do rekompensowania klientom nieuczciwych praktyk windykacyjnych.
W efekcie wyniki finansowe firmy zaczęły się pogarszać. Aby ją ratować, pożyczkodawca otrzymał w tym miesiącu od akcjonariuszy 10 milionów funtów wsparcia gotówką. To jednak nie wystarczyło.
W czwartek rano zapadła decyzja o wstrzymaniu udzielania nowych pożyczek. Równocześnie firma wydała komunikat, że nie jest to równoznaczne z umorzeniem bieżących zobowiązań klientów.
"Klienci powinni nadal dokonywać zaległych płatności w normalny sposób, wszystkie istniejące umowy pozostają w mocy."
W czwartek wieczorem brytyjskie media podały, że władzę w spółce przekazano firmie firma audytorskiej Grant Thornton. W ten sposób zewnętrzna firma otrzyma uprawnienia zarządu, aby móc rozważyć możliwe scenariusze przyszłości firmy.
Wonga zastrzega, że decyzja nie dotyczy jej zagranicznych spółek.
Eliza Więcław, rzeczniczka prasowa Wonga w Polsce podkreśla, że firma działa w naszym kraju jako oddzielna spółka na podstawie polskiego prawa, a nie jako oddział spółki brytyjskiej.
- Sytuacja Wonga w Polsce jest stabilna. Ubiegły rok zakończyliśmy zyskiem w wysokości 6 mln zł. Rozwijamy nasza ofertę pożyczek ratalnych (...) Realizujemy konsekwentnie naszą strategię, która zakłada oferowanie coraz większych pożyczek w cenach porównywalnych do bankowych – napisano w oświadczeniu.
+++