Wniósł flagę Szlachetnej Paczki na Everest. O ks. Stryczku mówi: "To było jak zderzenie z pociągiem" [WIDEO]

Piotr Cieszewski pięć lat temu na szczyt Mount Everest zabrał ze sobą flagę Szlachetnej Paczki. Jako ambasador akcji wielokrotnie współpracował z księdzem Jackiem Stryczkiem. Dziś w wywiadzie, który możecie zobaczyć na Gazeta.pl, mówi: "Nie możemy stracić Szlachetnej Paczki, bo to jest wielki społeczny kapitał".

- Kiedyś jeden z wolontariuszy po finale "Szlachetnej Paczki" w magazynie, który odwiedzał ksiądz Stryczek powiedział do mnie: "Piotr, on nam nawet nie podziękował". Wtedy to zwróciło moją uwagę i pomyślałem sobie, że coś jest nie tak - mówi Piotr Cieszewski w rozmowie z Łukaszem Kijkiem, redaktorem naczelnym next.gazeta.pl. 

Bez słowa: "Dziękuję"

Piotr Cieszewski na co dzień nie pracuje w stowarzyszeniu "Wiosna" w Krakowie, ale od lat jest wolontariuszem i ambasadorem "Szlachetnej Paczki". Cieszewski to profesjonalny mówca, trener przywództwa, menedżer z wieloletnim doświadczeniem w dużej międzynarodowej korporacji.

Z księdzem Jackiem Stryczkiem współpracował przy kilku wspólnych projektach. Dziś Cieszewski opowiada, że nie wiedział, co się dzieje w stowarzyszeniu. Dopiero po artykule opublikowanym przez Onet.pl zadzwonił do kilku osób z "Wiosny". Wszystkie potwierdziły opisaną historię. - To był szok. Nie wierzę w to, że 21 osób się zmówiło i coś sobie wymyśliło. Zapytałem kilka z nich: dlaczego nic nie mówiliście? W odpowiedzi usłyszałem: "Piotr, ale co mieliśmy zrobić? W Krakowie donieść na księdza Stryczka? Komu?" 

Piotr Cieszewski na szczycie Mount Everest z flagą Szlachetnej Paczki, 2013 rokPiotr Cieszewski na szczycie Mount Everest z flagą Szlachetnej Paczki, 2013 rok materiały Piotra Cieszewskiego

"On oczekiwał posłuszeństwa"

O swojej bezpośredniej współpracy z księdzem Stryczkiem opowiada, że była ona zawsze jednostronna.

- Miało być tak, jak on chce. On oczekiwał posłuszeństwa i to nawet wobec mnie - menedżera, wykładowcy, byłego dyrektora w firmie. I nie chodzi oto, że czuję się jakiś ważny. Jednak dopiero dziś uświadamiam sobie, że relacja z nim była jak zderzenie z pociągiem, miało być tak, jak on mówił, wszyscy mieli słuchać - opowiada Piotr Cieszewski.

Dlaczego zdecydował się opowiedzieć o swojej historii? - Bo nie chce, żeby ludzie trafiali na złych szefów. Nie chcę, żeby kiedyś moja córka trafiła na złego szefa - dodaje.

Piotr Cieszewski twierdzi, że dopiero teraz uświadamia sobie, że otrzymał kilka sygnałów ostrzegawczych. "Przed wejściem do gabinetu Jacka słyszałem kilka razy: "zobaczysz", "uważaj", "tego i tego nie rób", "raczej proponuję słuchać", ale to zupełnie do mnie nie docierało. - I teraz proszę sobie wyobrazić, że jeżeli ja odczułem tę jednostronną relację, to teraz stawiam się na miejscu młodej osoby, dla której Jacek Stryczek był autorytetem - mówi Piotr Cieszewski.

Mount Everest - obóz IMount Everest - obóz I Materiały Piotra Cieszewskiego

Wolontariusze walczą 

Wolontariusze Szlachetnej Paczki w piątek 28 września w całej Polsce organizują spotkania, na których zamierzają wyjaśniać, na czym polega projekt. Chcą walczyć o dobre imię całej organizacji.

"Załóżmy wszyscy koszulki Szlachetnej Paczki, rozmawiajmy z ludźmi tłumaczmy na czym polega projekt. Kim jest wolontariusz i co robi? Ile osób przy tym pracuje i dlaczego wolontariat właśnie w Szlachetnej to cudowne chwile i lekcja którą zapamiętasz na całe życie" - informują organizatorzy akcji.

- Nie możemy tego stracić, bo to jest wielki społeczny kapitał, ale trzeba zacząć od stanięcia w prawdzie, od uderzenia się w pierś. Nie my, bo to jest retoryka księdza. To on musi zacząć od prawdy, on musi to sobie poukładać - dodaje Piotr Cieszewski. 

Twórcą Szlachetnej Paczki i jej wieloletnim szefem był do niedawna ksiądz Jacek Stryczek. Po publikacji artykułu w Onet.pl w ubiegły piątek złożył rezygnację na ręce zarządu Stowarzyszenia "Wiosna". Wcześniej duchowny oddał się do dyspozycji Walnego Zgromadzenia.

Szlachetna Paczka tylko podczas ostatniej edycji wraz z tysiącami wolontariuszy dostarczyła potrzebującym ponad 20 tys. paczek o łącznej wartości ponad 50 mln zł.