Rosyjska opozycja nazywa prezydenta kłamcą. "Putin na emeryturę"

Rosyjska opozycja nie zgadza się na podwyższenie wieku emerytalnego i nazywa prezydenta Władimira Putina kłamcą. W części rosyjskich miast partia "Jabłoko" oraz Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej zorganizowały antyrządowe protesty.

Pod koniec września Duma Państwowa - izba niższa rosyjskiego parlamentu - przyjęła w trzecim czytaniu projekt ustawy podwyższającej wiek emerytalny dla kobiet z 55 do 60 lat i z 60 do 65 dla mężczyzn. Prezydent i rząd nie wzięli pod uwagę postulatów niezadowolonych obywateli, którzy złożyli 4 miliony podpisów pod wnioskiem o referendum w tej sprawie. Niedzielne demonstracje odbyły się między innymi w Witebsku, Orenburgu, Rostowie nad Donem i Omsku. Protestujący żądali natychmiastowej dymisji rządu i krytykowali parlament oraz prezydenta.

Lider Partii Narodowej Wolności Ilja Jaszyn w rozmowie z Polskim Radiem wielokrotnie podkreślał, że jako pierwszy na emeryturę powinien odejść Władimir Putin. „Dla Putina już dawno nadeszła pora przejść na emeryturę. On nie jest już młody; widać, że jest zmęczony i wepchnął kraj w ślepą uliczkę. Nikt nie łaknie krwi, nikt nie mówi, że Putina trzeba rozerwać na strzępy albo wsadzić do łagru, ale jeśli zgodziłby się odejść pokojowo, to nie byłoby żadnego problemu” - dodał opozycyjny polityk.


W wielu rosyjskich miastach na ulicach pojawiły się plakaty z hasłami: „Oni ukradli nam nie tylko emerytury, ale również pokój, prawdę i honor” i „Odesłać rządzących na emeryturę”. W trakcie demonstracji protestowano także przeciwko podwyżkom cen podstawowych produktów spożywczych, benzyny i usług komunalnych.