Złoty pod presją, mocne spadki na giełdach. Trump: "Myślę, że Fed oszalał"

Giełda w stanach Zjednoczonych zanotowała w środę największe spadki od lutego. Rykoszetem dostają inne światowego rynki, w tym warszawski i polski złoty. Donald Trump ostro krytykuje amerykański bank centralny.

"Fed zwariował"

Na fali złych nastrojów na globalnych rynkach tracą waluty z rynków wschodzących, w tym złoty. Amerykański Nasdaq (indeks spółek technologicznych) zniżkował w środę aż o ponad 4 proc., a w Azji Shanghai Composite zanurkował o 5 proc. 

Potężna spadki w zasadzie pojawiły się nagle i bez wyraźnego powodu. Owszem od września rosną rentowności obligacji USA, czyli rynkowe stopy procentowe, a polityka Stanów w stosunku do Chin grozi wojną handlową, ale w środę bezpośredniego impulsu nie było. Wręcz przeciwnie - przedstawiciel chińskiego ministerstwa finansów powiedział, że jest „nieco bardziej” optymistycznie nastawiony do dobrego zakończenia rozmów handlowych z USA. Po prostu, jak się to często zdarza, wielu graczy poczuła nagłą potrzebę odchudzenie portfeli. To nie musi być jednak początek bessy.

- komentuje Piotr Kuczyński główny analityk domu inwestycyjnego Xelion. 

Spadki na giełdachSpadki na giełdach investing.com

W tle są najnowsze słowa Trumpa krytykujące politykę Fed. "Myślę, że Fed zwariował" – takimi słowami Donald Trump określił w środowym wywiadzie dla telewizji FOX News, obraną przez amerykańską Rezerwę Federalną ścieżkę zacieśniania polityki monetarnej. Według niego, zbyt szybko podnoszone stopy procentowe szkodzą gospodarce, między innymi za sprawą aprecjacji dolara. Trump od dłuższego czasu forsuje swą opinię, że amerykańska waluta jest zbyt silna, co zmniejsza konkurencyjność tamtejszych eksporterów i wpływa negatywnie na rozwój przedsiębiorstw.

Wypowiedzi prezydenta Donald Trumpa, który najwyraźniej zaniepokoił się spadkiem indeksów (niedawno chwalił się, że to dzięki niemu trwa hossa) mogą też niepokoić. Mówienie, że Fed „oszalał” jest proszeniem się o kłopoty, jakich doczekała się Turcja, której prezydent tez usiłował wpływać na bank centralny. Prawdziwy problem będziemy mieli, jeśli ktoś prezydentowi powie, że duży wzrost rentowności obligacji ma swoje źródło w Chinach. Bo przecież nie można wykluczyć, że Chiny odpowiadają asymetrycznie na wypowiedzianą przez USA wojnę handlową wyprzedając niewielką część swojego potężnego portfela amerykańskich obligacji.

- dodaje Piotr Kuczyński główny analityk domu inwestycyjnego Xelion. 

Czytaj więcej: Koniec ery taniego pieniądza. Amerykański bank centralny znów podnosi stopy procentowe

WIG 20WIG 20 stooq.pl

Złoty pod presją

Gdy Trump mówił te słowa, dolar kontynuował zapoczątkowany dzień wcześniej ruch spadkowy do euro. Para eurodolar, po przebiciu w górę poziomu 1,1500 nabrała impetu i dziś w nocy zanotowała tygodniowe maksima w okolicy 1,1570. Nie zmienia to jednak faktu, że póki co jest to tylko ruch krótkoterminowy, gdyż w tym roku (od lutego) dolar cały czas umacnia się w stosunku do europejskiej waluty.

- Mimo, iż w ostatnich czasach inwestorzy przyzwyczaili się do ujemnej korelacji złotego z dolarem, tym razem zniżkujący dolar „ciągnie za sobą" również polską walutę. Dzieje się tak głównie za sprawą wzrostu awersji do „ryzykownych" aktywów, do których złoty  jest nadal zaliczany. Euro do złotego notowane było w czwartek rano w okolicach 4,3210 zł – najwyżej w październiku i niecały grosz poniżej wrześniowych maksimów. Względem dolara doszło w ciągu ostatnich dwóch dni do niewielkiego umocnienia naszej waluty. Po dojściu we wtorek w okolice 3,77 zł nastąpiło cofnięcie do poziomu 3,73 i obecnie jest to przedział 3,73 – 3,74 zł. Na wzrostowej ścieżce w dalszym ciągu znajduje się para frank szwajcarski – dziś rano płacono za niego w okolicach 3,78 zł, jednak nie można wykluczyć, że ponownie zbliży się do testowanego już dwukrotnie w październiku poziomu 3,80 zł. Awersja do ryzyka zazwyczaj sprzyja walucie Helwetów, dlatego potencjał wzrostowy może przybierać na sile - napisał w komentarzu Maciej Leściorz, dyrektor ds. sprzedaży i edukacji, CMC Markets. 

Co dalej?

- W czwartek kursy walut będą się kształtowały pod dyktando nastrojów panujących na globalnych rynkach. Patrząc na wczorajszą, najsilniejszą od lutego przecenę na amerykańskich parkietach, dzisiejsze silne spadki na giełdach azjatyckich, można oczekiwać  pesymizmu również w Europie. W takiej sytuacji ciężko będzie przyciągnąć kapitał na polski rynek - dodał Leściorz. 

Dziś rano pesymizm w Europie jest, ale nieco mniejszy niż ten wczorajszy, amerykański. Główne indeksy zniżkowało ok. 10:30 od ok.1 do 1,5 proc. (Francja, Niemcy, Wielka Brytania). Z kolei WIG20 w Warszawie tracił 1,4 proc.