Podwykonawcy Astaldi zapowiadają blokady na budowach dróg i metra. Winią PKP PLK

Podwykonawcy Astaldi grożą protestem, w tym blokadą budowy metra. Narzekają, że PKP PLK nie płaci wszystkim i są problemy z weryfikacją faktur.

Zaległości Astaldi wobec podwykonawców mają sięgać blisko 40 milionów złotych. Spłaca je, teoretycznie, inwestor czyli PKP PLK, ale według RMF FM podwykonawcy narzekają, że nie wszyscy dostają pieniądze. Dlatego też kolejny raz zapowiadają protest - grożą blokowaniem inwestycji mającej problemy włoskiej firmy, czyli warszawskiego metra oraz dróg krajowych nr 17 i 19. 

Podwykonawcy Astaldi chcieli protestować już wcześniej, ale na początku października uspokajały ich zapewnienia PKP PLK o dokonywaniu płatności na rzecz wykonawców. Teraz okazuje się jednak, że nie wszyscy podwykonawcy otrzymują pieniądze, a PKP PLK ma się rzekomo ociągać z weryfikacją faktur i potwierdzeniami wykonania robót. Dotychczas pieniądze miały dostać jedynie firmy dostarczające materiały i elementy konstrukcyjne także na inne budowy Astaldi (co ma zapobiec paraliżowi prac). Protest przeciwko opóźnianiu płatności miałby się odbyć w czwartek 18 października. 

Problemy Astaldi wyszły na jaw na początku miesiąca. Okazało się, że włoska firma ma poważne problemy w Turcji. Związane z tym problemy z płynnością finansową sprawiły, że Włosi wypowiedzieli swoje kontrakty z PKP PLK - na tych inwestycjach mieli zalegać z płatnościami wobec podwykonawców już od czerwca bieżącego roku. Ostatecznie inicjatywę przejęli kolejarze, którzy najpierw wezwali Astaldi do wznowienia prac, po czym sami wypowiedzieli umowy i zaczęli płacić podwykonawcom bezpośrednio. Najwyraźniej jednak płacą zbyt wolno.