"I tu się specjalisto od pisania głupot mylisz" - zakaz handlu w niedziele podzielił czytelników Gazeta.pl

Niedziele bez handlu, mimo prawie roku obowiązywania zakazu zakupów, wciąż budzą duże emocje. Wielu naszych czytelników popiera zakaz, wielu nie. Dla niektórych to bubel, a inni proponują kompromisowe rozwiązania.
Zobacz wideo

Od marca obowiązuje prawo, które ogranicza handel do dwóch niedziel w miesiącu (od stycznia 2019 roku w jedną niedzielę w miesiącu). Aż 71 proc. Polaków uważa, że państwo nie powinno ustalać, jak obywatele spędzają niedziele, ale z drugiej strony ponad 60 proc. jest zdania, że niedziela dla wszystkich powinna być wolna. 

Pomimo upływu czasu i tego, że Polacy mieli już chwilę na to, by się przyzwyczaić do zmiany, zakaz handlu w niedziele budzi żywe emocje. Wśród naszych czytelników, komentujących tekst o tym, że Polacy źle oceniają przepisy o zakazie handlu w niedziele znalazło się spore grono zarówno zwolenników, jak i przeciwników. 

Czytelnicy: Zakaz handlu w niedziele to straszny bubel

Pośród przeciwników zakazu są, co może zaskakiwać, osoby, które przed wejściem w życie nowych przepisów pracowały w niedzielę. Niektórym, możliwość pracy w siódmym dniu tygodnia dawała bowiem większą elastyczność. Mogły one skorzystać z dodatkowych wolnych dni w środku tygodnia.

Zakaz handlu w niedziele to straszny bubel. Jeśli np. pracowałem w soboty i niedziele, to miałem wolne poniedziałki i wtorki, i mogłem załatwić mnóstwo spraw bez brania urlopu, Jeśli nie chciałem pracować w niedzielę, to nie dawałem sobie niedzieli wpisać w grafik

- stwierdza kategorycznie czytelnik.

Swoje racje mają też zwolennicy zakazu handlu.

Jak ktoś ma wątpliwości odnośnie zakazu handlu, to niech idzie pracować m.in w soboty i niedziele np. od 10.00 do 20.00 lub 22.00. Pracowałam tak kiedyś. To wtedy zmieni zdanie

- twierdzi jedna z naszych czytelniczek.

Niektórzy zwolennicy zakazu słusznie przypominają, że u wielu naszych sąsiadów sklepy rzadko są w niedziele otwarte. 

Prawda jest taka. Na Zachodzie (...) żyją jakoś bez niedzieli handlowej,  i to o wiele dłużej niż my. Można?  Da się

- zauważa jedna ze zwolenniczek zakazu handlu.

Wasza propozycja: A może tak zagwarantować dwie niedziele wolne w miesiącu? 

Wśród komentarzy pojawiły się również interesujące propozycje zmian w przepisach - np. zagwarantowania dwóch wolnych niedziel w miesiącu dla wszystkich pracowników.

Prostacki zakaz, który nie załatwia nawet wolnych weekendów pracownikom handlu. Zamiast tej prymitywnej ustawy wystarczyłaby zmiana w Kodeksie pracy gwarantująca wszystkim (nie tylko pracownikom handlu) minimum dwa wolne weekendy w miesiącu 

- stwierdza Pan Tomasz. 

Albo/i weekendy obowiązkowo płatne 150 proc., 200 proc. odpowiednio za sobotę i niedzielę i sprawa byłaby załatwiona

- sugeruje Pani Sylwia. 

Pomysł spotkał się z pozytywnym odzewem. Jednak natychmiast znalazły się też głosy przypominające, jak wygląda rzeczywistość na polskim rynku pracy. 

I tu się specjalisto od pisania głupot mylisz. Większości sklepów zatrudnia agencje pracy, zobacz  na kasjerki co mają napisane małymi literami przy imieniu napisane. Te agencje tak potrafią rozplanować, że od 6-18 pracuje dla A a od 18-22 dla agencji B

- odpowiada pomysłodawcy jeden z interlokutorów. 

Wśród czytelników wiele osób zauważa też, że choć niedziela bez handlu sprzyja integracji rodzin w inny sposób niż podczas zakupów, to jednak zakaz handlu sprawia, że po całym tygodniu spędzanym na pracy, zajęciach dodatkowych itp. nie ma dnia na to, by spokojnie zrobić zakupy. 

Gazeta.pl to nie tylko polityka i gospodarka, ale też tematy lokalne, poruszające problemy mniejszych społeczności, bliższe ludziom. Poświęć trzy minuty i pomóż nam lepiej zrozumieć, o czym chcesz czytać. Kliknij tutaj, żeby rozwiązać krótką ankietę.

Więcej o: