Theresa May odprawiona z kwitkiem w Brukseli ws. umowy brexitowej. Wyjeżdża na tarczy

Kolejne wyjaśnienia do umowy brexitowej są jeszcze możliwe, by później przekonać posłów do zaakceptowania porozumienia - mówiła premier Wielkiej Brytanii Theresa May po tym, jak została odprawiona z kwitkiem na szczycie w Brukseli.
Zobacz wideo
To jest stanowczo w interesie wszystkich naszych obywateli, tych z Unii i Wielkiej Brytanii, by porozumieć się tak szybko, jak to możliwe. Jest praca do wykonania. Nigdy nie mówiłam, że to będzie łatwe

- mówiła Theresa May, premier Wielkiej Brytanii, po szczycie unijnym w Brukseli. Wygląda więc na to, że May nie odpuści Unii tak łatwo, i będzie dalej podejmowała dyskusje dotyczące umowy brexitowej.

W czwartek europejscy przywódcy odrzucili postulat brytyjskiej premier dotyczący prawnie wiążących gwarancji do porozumienia brexitowego. Nie chcieli, by Unia Europejska brała na siebie dodatkowe zobowiązania, i odmówili renegocjacji umowy. May liczyła, że dołączenie do umowy prawnie wiążących "deklaracji interpretującej" mogłaby sprzedawać w Izbie Gmin jako swój sukces. Ale te zabiegi skończyły się w Brukseli klapą.

Kontrowersyjny "backstop"

Gwarancje prawnie wiążące, o której prosiła Theresa May unijnych przywódców, miały dotyczyć przyszłej granicy między unijną Irlandią i brytyjską Irlandią Płn.

Umowa brexitowa zawiera zobowiązanie, że nie zostaną tam odtworzone żadne kontrole graniczne (m.in. celne, regulacyjne, VAT-owskie), a gwarancją jest irlandzki "bezpiecznik" ("backstop"). Oznacza to, że od 2021 r., jeśli Bruksela i Londyn nie znajdą innego rozwiązania, Brytyjczycy de facto pozostaną w unii celnej z Unią (i będą podporządkowani części reguł wspólnego rynku).

Ponadto, "bezpiecznik" przewiduje szczególny status Irlandii Płn. poprzez jeszcze ściślejsze związanie jej regułami rynku Unii Europejskiej i m.in. pozostawienie w rękach Brukseli wielu decyzji co do pomocy publicznej. To rozwściecza twardych brexitowców, którzy mówią o zamachu na swą suwerenność i w pewnym sensie "oderwaniu" Irlandii Płn. od reszty Wielkiej Brytanii.

Porozumienie zakłada, że Wielka Brytania pozostanie w granicach unii celnej do stycznia 2021 r. "Backstop" miałby zostać uruchomiony, jeśli do tego czasu nie uda się wypracować porozumienia handlowego między Londynem a Brukselą.

Theresa May chciała wywalczyć w Brukseli określone ramy czasowe dla "backstopu". Ale spotkała się z dosadnym "nie". - Dla irlandzkiego bezpiecznika nie może być żadnych dat granicznych - mówiła kanclerz Angela Merkel po zakończeniu obrad.

May uzyskała jedynie polityczne zobowiązanie o próbach zawarcia nowej unijno-brytyjskiej umowy handlowej do 2021 roku.

Fragmenty artykułu pochodzą z "Deutsche Welle"