Mateusz Morawiecki obniży VAT lub akcyzę? Oto trzy scenariusze rządu na walkę z drogim prądem

Największe firmy energetyczne złożyły do Urzędu Regulacji Energetyki wnioski o  podwyżki cen energii dla gospodarstw domowych o 20-25 procent. W tej rozgrywce chodzi nie tylko o ceny prądu, ale także o walkę polityczną wewnątrz rządu.

Średni rachunek za prąd wynosi dziś około 130 złotych miesięcznie. Podniesienie cen na przykład o 20 procent oznaczałoby w tym przypadku dodatkowy koszt dla klientów firm energetycznych na poziomie 26 złotych miesięcznie. W skali roku to podwyżka o ponad 300 złotych. W roku wyborczym politycznie może to być dla rządu nie do przełknięcia. Jak się dowiedzieliśmy, premier i ministrowie rozważają trzy scenariusze. Jedno jest pewne, każdy z nich będzie kosztował miliardy złotych. Pytanie tylko, czy firmy energetyczne, czy budżet państwa?

Zobacz wideo

Scenariusz pierwszy

Rząd rozważa wariant, w którym to budżet państwa bierze na siebie ciężar finansowy. Jak się dowiedzieliśmy możliwe jest obniżenie podatku VAT lub akcyzy. Prąd jest dziś opodatkowany na poziomie 23 proc., a akcyza wynosi 20 złotych za MWh. Rozważane rozwiązanie to obniżenie podatku do 18 proc. lub akcyzy do 5 złotych. Przy takim scenariuszu koszty podwyżki zarówno dla konsumentów, jak i dla spółek energetycznych byłyby prawie nieodczuwalne. Ministerstwo Finansów musiałby znaleźć jednak dodatkowych kilkanaście miliardów złotych w 2019 roku. W tej sytuacji rząd mógłby powrócić do wyższej stawki podatku VAT i akcyzy w 2020 roku. Jest jednak jeden bardzo ryzykowny element tej gry. Zakłada on, że w ciągu roku ceny praw do emisji CO2 spadną. To jest dziś ekstremalnie trudne do przewidzenia, a poza tym wydaje się mało prawdopodobne. Rosnące ceny praw do emisji CO2 zwiększają koszt wytworzenia energii w konwencjonalnych blokach węglowych. Notowania praw do emisji są najwyższe od dekady.

Notowania praw do emisji CO2Notowania praw do emisji CO2 stooq.pl

Jak udało nam się ustalić - ten scenariusz jest dziś jednak rozważany jako najbardziej prawdopodobny. Przypomnijmy, że w 2011 roku sam prezes Jarosław Kaczyński apelował do ówczesnego premiera Donalda Tuska, by rząd obniżył wówczas akcyzę na paliwo, gdy cena litra benzyny dobijała do 6 złotych. Co bardzo ważne, w takim wariancie nie byłaby potrzebna zgoda Komisji Europejskiej. Rząd mógłby też chwalić się także tym, że obniża VAT na prąd do poziomów jakie są w krajach Europy Zachodniej.

Scenariusz drugi

Jednym z wariantów jest zamrożenie cen energii na cały najbliższy rok. To mógłby zrobić tylko rząd poprzez specjalne rozporządzenie, bo ani spółki, ani prezes Urzędu Regulacji Energetyki na taki ruch sami się nie zdecydują. To wariant bardzo trudny do przeprowadzenia i zarazem bardzo kosztowny dla samych firm, które są spółkami giełdowymi, a poza Skarbem Państwa w swoim akcjonariacie mają inwestorów zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Każde uderzenie w ich dochody może mocno odbić się na ich stabilności finansowej oraz notowaniach na giełdzie. Z informacji, które uzyskaliśmy w naszym źródle wynika, że koszt tego scenariusza szacowany jest aż na 12 miliardów złotych. Ten wariant jest w tym momencie jednym z najmniej prawdopodobnych.

Scenariusz trzeci 

Trzeci z wariantów to wprowadzenie rekompensat dla spółek energetycznych. Oznacza to, że w praktyce URE zatwierdziłoby podwyżki, ale klienci teoretycznie nie zauważyliby ich na swoim rachunku. Dlaczego? Bo firmy energetyczne dostałyby rekompensaty ze specjalnie utworzonego funduszu. Ten scenariusz też dziś wydaje się mało prawdopodobny, bo do jego wprowadzenia zostało bardzo mało czasu, a procedury wypłacania rekompensat byłyby i tak kosztowne, i trudne do przeprowadzenia dla samych firm.

Polityczna gra

Prąd wywołuje także napięcie polityczne. Nie chodzi tylko o to, że 2019 jest rokiem wyborczym, a ten temat stał się jednym z najważniejszych dla opinii publicznej. Jeden z naszych informatorów twierdzi, że w samym rządzie toczy się także walka o wpływy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że premier Mateusz Morawiecki może wykorzystać obecną sytuację do osłabienia pozycji ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego. Potwierdzać to może między innymi sejmowe wystąpienie  premiera, w którym jasno stwierdził, że prąd w 2019 roku nie zdrożeje. To postawiło Tchórzewskiego w jeszcze trudniejszej sytuacji.

Od kilku dni minister musi bowiem się tłumaczyć między innymi z wypowiedzi o tym, że spółki wycofają wnioski o podwyżkę, bo zgromadziły znaczące oszczędności. Tchórzewski już wielokrotnie zmieniał wersje zdarzeń w sprawie cen prądu, do tego stopnia, że jedna teza przeczyła innej. Właśnie to miało skłonić premiera do tego, by wziął sprawy we własne ręce oraz do wygłoszenia jasnej deklaracji z mównicy sejmowej. Polityczna gra premiera z ministrem energii wymaga jednak mocnych argumentów. Nie od dziś wiadomo, że Tchórzewski ma solidne poparcie samego Jarosława Kaczyńskiego, z którym współpracuje od czasów Porozumienia Centrum.

Jak twierdzi nasz informator, być może coraz bardziej negatywny społeczny odbiór Tchórzewskiego i dobry pretekst jakim są zbliżające się wybory do Parlamentu Europejskiego mógłby zostać wykorzystany do ewentualnego przeprowadzenia zmian w rządzie i przejęcia przez premiera także kontroli nad państwowym sektorem energetycznym.

Zobacz wideo
Więcej o: