Mały ZUS miał być rewolucją. Krótki termin może wszystko pokrzyżować

Już 8 stycznia upływa termin na zgłoszenie przez przedsiębiorców do ZUS chęci skorzystania z tzw. "małego ZUS-u dla małych firm". To nowość wprowadzona od początku roku. Bardzo krótki czas na reakcję może spowodować, że z możliwości nie skorzysta wiele osób.
Zobacz wideo

Od początku roku w życie weszły nowe przepisy, dające szansę małym przedsiębiorcom na uiszczanie składek ZUS niższych nawet o kilkaset złotych. Tzw. "mały ZUS" ma dać im ulgę, bo "standardowy" wymiar składek w tym roku przekroczy 1300 zł miesięcznie.

Problem jednak w tym, że aby z preferencji skorzystać, należy do ZUS zgłosić się ze swoim kodem tytułu ubezpieczenia najpóźniej 8 stycznia. Tak krótki termin budzi obawy, że niektórzy przedsiębiorcy mogą nie zdążyć tego zrobić. W takiej sytuacji będą musieli płacić standardowe składki ZUS przez cały rok. Nie wszyscy przedsiębiorcy o tym wiedzą, nie wszystkie biura rachunkowe o tym informują. 

Adam Abramowicz, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, w piśmie do premiera Mateusza Morawieckiego wnioskował o przedłużenie terminu na zgłoszenie do "małego ZUS-u" do końca stycznia. Przekonywał, że ledwie kilka dni roboczych na początku stycznia, szczególnie biorąc pod uwagę wolne niektórych przedsiębiorców w tym okresie, to zbyt krótki okres.

Nieprzedłużenie terminu może spowodować iluzoryczność obiecanej poprawy prowadzenie działalności gospodarczej dla setek tysięcy mikro i małych przedsiębiorców oraz ich ogromne rozczarowanie

- tłumaczył Abramowicz. Na razie apel rzecznika nie przyniósł rezultatu. Przedsiębiorcom więc pozostaje po prostu jak najszybciej o "małym ZUS-ie" się dowiedzieć, i zawnioskować o niego w ZUS.

Problemem jest także to, że zsumowanie przychodów za 2018 r. - a jest to konieczne - nie musi być takie proste choćby dlatego, że faktury za grudzień można wystawiać jeszcze do 15 stycznia. Jak dowiedział się jednak money.pl, ZUS do końca stycznia da czas na ewentualne wycofanie wniosku, jeśli dochody za 2018 r. jednak przekroczą ustawowy próg.

Na czym polega "mały ZUS"?

"Mały ZUS dla małych firm" polega na tym, że przedsiębiorcy, którzy w poprzednim roku kalendarzowym osiągnęli przychód odpowiadający maksymalnie 30-krotności miesięcznej płacy minimalnej, mogą płacić niższe składki na ubezpieczenia społeczne.

W 2019 r. z "małego ZUS-u" będą mogli skorzystać przedsiębiorcy, których przychody w całym 2018 r. nie przekroczyły 63 tys. zł (czyli 30 razy 2,1 tys. zł - a tyle w 2018 r. wynosi płaca minimalna), lub proporcjonalnie mniej, jeśli działalność nie była prowadzona cały rok.

Składka będzie tym niższa, im niższe przychody osiągnął przedsiębiorca w 2018 r. Można zaoszczędzić kilkaset złotych co miesiąc. Przykładowo, przedsiębiorca z przychodem 50 tys. zł w 2018 r., wybierając w 2019 r. "mały ZUS" będzie płacił miesięcznie składki na ubezpieczenie społeczne i Fundusz Pracy niższe o ok. 260 zł.

Z obniżenia składek będzie można korzystać przez trzy lata w ciągu każdym pięciu lat prowadzenia działalności.

Skorzysta co drugi?

Według szacunków Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii przekazanych PAP, z nowych przepisów może skorzysta blisko 200 tys. najmniejszych przedsiębiorców. Tymczasem z informacji przekazanych portalowi money.pl przez rzecznika ZUS, na razie wnioskowało o to 46 tys. osób, a według szacunków łącznie wniosków do 8 stycznia może wpłynąć ponad 100 tys. 

Czytaj więcej: Mały ZUS od początku 2019 r. Kto zapłaci niższe składki?