NBP zapłacił prawnikom 25 tys. za sześć identycznych wniosków. "Grubo powyżej ceny rynkowej"

Robert Kędzierski
Tuż po wybuchu afery KNF Narodowy Bank Polski zwrócił się do dwóch redakcji z żądaniem usunięcia niektórych treści z internetu. Motywował to ochroną dóbr osobistych. Dziś wiemy, że na kilka pism NBP wydał 25 tys. zł. Według części prawników cena rynkowa usługi jest wielokrotnie niższa.
Zobacz wideo

W listopadzie zeszłego roku "Gazeta Wyborcza" opublikowała treść rozmowy Marka Chrzanowskiego, ówczesnego szefa KNF i Leszka Czarneckiego, właściciela kilku banków. Czarnecki twierdzi, że podczas spotkania otrzymał propozycję korupcyjną - w zamian za 40 mln zł wynagrodzenia dla wskazanego prawnika rzekomo miałby liczyć na przychylność KNF.

Bank żąda usunięcia treści

W kontrowersyjnej rozmowie pada też nazwisko prezesa NBP Adama Glapińskiego. Między innymi dlatego kancelaria prawna wynajęta przez Bank zwróciła się do dwóch redakcji - "Newsweeka" i "Gazety Wyborczej" -   z żądaniem usunięcia określonych artykułów z internetu. 

Do sądu wpłynęły wnioski w sprawie zakazu "rozpowszechniania bezpodstawnych wypowiedzi naruszających dobra osobiste Narodowego Banku Polskiego, sugerujących niezgodne z prawem działania organów NBP, przez insynuowanie, że Prezes NBP uczestniczył w tzw. aferze KNF". 

25 tys. zł za sześć niemal identycznych pism

Poseł PO Krzysztof Brejza zapytał  NBP o koszty obsługi tej sprawy. Powoływał się na prawo do informacji publicznej. Początkowo Bank odmówił odpowiedzi. Dopiero po interwencji sądu administracyjnego zgodził się na ujawnienie kosztów, które wyniosły ponad 25 tys. zł. brutto. 

Czytaj też: "Żaden z dyrektorów NBP nie otrzymuje 65 tys. zł". Glapiński nie pojawił się na konferencji

NBP przepłacił czterokrotnie?

"Gazeta Wyborcza" twierdzi, że stawka, jaką NBP zapłacił za złożenie sześciu niemal identycznych pism - różniły się m.in. tytułami artykułów - jest "grubo powyżej stawki rynkowej". Według oceny jednego z warszawskich adwokatów NBP za obsługę sprawy zapłacił cztery razy za dużo.

Sąd się nie zgadza

Początkowo wszystkie sześć wniosków złożonych do sądu zostało odrzuconych. Powodem były - pomimo sporej kwoty wydanej na obsługę - różnego rodzaju braki formalne. Wnioskodawca został wezwany do ich uzupełnienia. Procedura sądowa nadal się toczy - w sprawie nie zapadł jeszcze żaden wyrok.