Śmieci coraz droższe. Rząd chce, by gminy dopłacały do opłat

Rosną opłaty związane ze składowaniem i wywozem śmieci. Rząd rozważa nowelizację ustawy o porządku i czystości w gminach. Toczą się rozmowy na temat dopłat do opłat za wywóz odpadów, które gminy mogłyby oferować mieszkańcom.
Zobacz wideo

Od nowego roku zwiększyły się koszty za wywóz i składowanie odpadów.

Śmieci coraz droższe

Nawet dwa razy więcej płacą mieszkańcy Łodzi, podwarszawskiego Radzymina czy Ząbek. Wzrosła także opłata dla tych, którzy nie segregują śmieci. Rząd patrzy w tej kwestii na gminy, a gminy do budżetu. Ostatecznie, podwyżki za wywóz i składowanie śmieci dotkną wszystkich mieszkańców.

Podwyżki są coraz bardziej dotkliwe, a krótkoterminowe umowy (gmina-firma wywozowa) ratują sytuację tylko tymczasowo. W związku z tym rząd zastanawia się nad nowymi rozwiązaniami. Ministerstwo Środowiska pracuje aktualnie nad nowelą ustawy o porządku i czystości w gminach. Na ten moment rozważany jest pomysł, by gminy mogły dopłacać mieszkańcom do opłat za śmieci. To jednak budzi krytykę władz gmin. Nie chcą dopłacać, by nie legitymizować praktyk prywatnych firm wywozowych, dyktujących ceny

Pomysły Ministerstwa Środowiska są tematem dyskusji Związku Miast Polskich.

Gminy w Polsce, które są odpowiedzialne za odbiór i zagospodarowanie odpadów bronią się przed podwyższaniem opłat dla mieszkańców. Jednak te, które w ostatnim czasie przeprowadzały przetargi, dostały propozycje o kilkadziesiąt, czasem nawet o 100% wyższe. Takiego obciążenia żadna gmina nie udźwignie bez podwyższenia opłaty. W Łodzi np. do tej pory opłata za odpady segregowane wynosiła 7 zł, teraz ma wynieść aż 13 zł. Według prawa zaś opłata jest ustalana przez samorząd, ale ma formułę kosztową, co oznacza, że faktyczny wpływ na jej wysokość mają koszty systemu gospodarowania odpadami. A one stale rosną.

- czytamy w komunikacie.

Problem jest złożony

W kraju nadal brakuje nowoczesnych instalacji do przetwarzania odpadów. Segregacja śmieci też nie jest w Polsce standardem. Z zeszłorocznego raportu NIK wynika, że nadal mamy jeden z najniższych współczynników recyklingu w całej UE. Dodatkowo występują napięcia między gminami a firmami odbierającymi odpady. Te windują stawki, bo chcą zarobić więcej, a wieloletnie kontrakty, które zwykło się podpisywać, coraz mniej się opłacają. Na to z kolei ma wpływ niestabilne prawo, które w ciągu kilkuletniego kontraktu może zmienić się w niekorzystny sposób. Wtedy firmy wywozowe podnoszą stawki, a niejednokrotnie wypowiadają umowę. W rezultacie gmina ma problem, a renegocjując warunki umowy z firmą wywozową, najczęściej musi ustalić nowe, wyższe stawki. O licznych powodach problematycznej sytuacji mówił dyrektor biura ZMP Andrzej Porawski:

Po pierwsze – zmiany legislacyjne, takie jak poszerzenie selektywnej zbiórki odpadów (generujące zakup dodatkowych pojemników i kursy śmieciarek), wzrost poziomu recyklingu, koszty związane z przeciwdziałaniem patologiom, np. pożarom nielegalnych składowisk, ceny paliw, wzrost płacy minimalnej. Kolejnym czynnikiem jest zachowanie uczestników procesu – po wprowadzeniu w 2013 r. nowych przepisów pierwsze przetargi na odbiór i zagospodarowanie odpadów przyniosły ceny dumpingowe, za czym poszły niskie, dumpingowe ceny, ustalane przez gminy dla mieszkańców

- podkreślił Porawski.

Samorządowcy mają też wątpliwości, w jaki sposób zarządzać budżetem w gminie, aby gospodarka odpadami nie generowała strat. Być może to zainicjuje rozmowy o powrocie do komunalnych przedsiębiorstw, odbierających odpady.

Więcej o: