W marcu czeka nas brexitowy dreszczowiec. Steve Terret: Sami strzeliliśmy sobie w stopę [WIDEO]

Łukasz Kijek
Zgodnie z pierwotnym scenariuszem brexitowy serial właśnie powinien zmierzać do ostatniego odcinka. Na miesiąc przed datą wyjścia Wielkiej Brytanii z UE emocje w tym tasiemcu dopiero zaczynają sięgać zenitu. Co najmniej do 14 marca czeka nas niepewność, a negocjacje z UE będą trwać do ostatniej chwili.

- Wszystko, co słyszę z mojej wyspy, brzmi, jakbyśmy szykowali się na wojnę. Prawda jest taka, że sami strzeliliśmy sobie w stopę - mówi dr Stephen Terret, prawnik w kancelarii SSW, wykładowca British Law Centre. Zobacz cały wywiad.

Zobacz wideo

Chaos wokół brexitu trwa od miesięcy. Premier Theresa May pomimo trwających tygodniami negocjacji dotychczas nie była w stanie uzyskać poparcia większości parlamentu dla umowy z UE. Brytyjski parlament już raz odrzucił to porozumienie, a jednym z punktów spornych na wyspach brytyjskich jest kwestia granicy z Irlandią po  brexicie. Sama UE nie chce zgodzić się na zmiany zapisów w umowie, bo wymagałoby to kolejnych negocjacji i poparcia przywódców 27-miu państw w tym wspomnianej Irlandii.

We wtorek w parlamencie szefowa brytyjskiego rządu przedstawiła plan działania na najbliższe tygodnie, co oznacza, że w marcu czeka nas brytyjski dreszczowiec. 12 marca posłowie mają oddać decydujący głos w sprawie umowy z UE. W przypadku odrzucenia porozumienia 13 marca odbędzie się głosowanie w sprawie wyjścia ze wspólnoty bez żadnej umowy. Jeśli to głosowanie także nie przyniesie żadnego rozstrzygnięcia, wówczas zostanie poddany pod głosowanie wniosek o przesunięcie daty brexitu. I to nie koniec emocji, bo na takie rozwiązanie może, ale nie musi zgodzić się Bruksela. Theresa May będzie miała na przekonanie Brukseli niespełna dwa tygodnie.

Więcej o: