500 plus, trzynastki, obniżka PIT. Morawiecki pokazuje "mapę drogową" dla obietnic Kaczyńskiego

Premier Mateusz Morawiecki i część ministrów zaprezentowali we wtorek tzw. "mapę drogową", czyli terminy przedwyborczych obietnic PiS. Chodzi m.in. o trzynaste emerytury, obniżkę PIT czy rozszerzenie programu 500 plus na pierwsze dziecko.
Zobacz wideo

500 plus na pierwsze dziecko

Z tym projektem będziemy gotowi w połowie marca. Chcemy, by prace parlamentarne zakończyły się do końca kwietnia, wtedy też liczymy na podpis prezydenta

- mówiła Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej.

Dodała, że wnioski o świadczenie 500 plus na pierwsze dziecko będzie można składać od lipca br., a środki mają być wypłacane "jeszcze w okresie wakacyjnym".

Warto przypomnieć, że jeszcze w ubiegły piątek podczas swojej konferencji Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, i rzecznik prasowa rządu Joanna Kopcińska mówili, że już w lipcu środki z 500 plus będą wypłacane, co mogło sugerować, że wnioski będą przyjmowane już wcześniej.

Nie wiadomo, czy rzeczywiście środki będą wypłacane tak szybko, aby trafiły do beneficjentów już w lipcu. Minister Rafalska ani premier Morawiecki nie odnieśli się do doniesień prasowych, że wypłaty z 500 plus na pierwsze dziecko będą realizowane z opóźnieniem i wyrównaniem od lipca br.

Czytaj więcej: 500 plus na pierwsze dziecko ma być nieco później. Za to tuż przed wyborami i z wyrównaniem

Zgodnie z wcześniejszymi wyliczeniami rządu, rozszerzenie programu 500 plus będzie oznaczało konieczność znalezienia w budżecie dodatkowych 18,5 mld zł.

"Emerytura Plus" od 1 maja

Zapowiedziane "trzynastki" w wysokości 1100 zł brutto będą wypłacane wszystkim emerytom i rencistom, niezależnie od wieku czy wysokości aktualnie otrzymywanego świadczenia. Pieniądze mają trafić także do beneficjentów obowiązującego od dziś świadczenia Mama 4 Plus. Nie trzeba będzie składać dodatkowych wniosków. Rząd planuje wypłacanie takich "trzynastek" także w kolejnych latach.

- Projekt jest gotowy, jutro lub pojutrze może być zaprezentowany - mówiła Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej. Proces legislacyjny ma zakończyć się w kwietniu. "Trzynastki" mają być w tym roku wypłacane od maja. Mają kosztować budżet państwa 9-10 mld zł.

Zerowy PIT dla młodych

Kolejną obietnicą z "piątki Kaczyńskiego" jest obniżenie stawki PIT do 0 proc. dla osób do 26. roku życia. Wcześniej mowa była wyłącznie o tym, że preferencyjna stawka będzie ona obowiązywała w miejsce stawki 18 proc. We wtorek ani premier Mateusz Morawiecki, ani wiceminister finansów Leszek Skiba nie mówili, że PIT 0 proc. nie będzie obowiązywał także w drugim progu podatkowym (stawka 32 proc.). Trudno powiedzieć, czy o tym "zapomnieli", czy w pomyśle na przestrzeni ostatnich kilku dni doszło do ważnej zmiany. 

Stawka PIT 0 proc. ma obowiązywać wyłącznie dla płatników PIT-37, czyli osiągających przychody z tytułu m.in. umów o pracę czy umów cywilnoprawnych. Młodzi przedsiębiorcy nie będą mogli liczyć na podobną preferencję.

Zwolnienie z podatku dochodowego dla części osób do 26. roku życia ma kosztować 2-3 mld zł. Ustawa ma wejść w życie w październiku.

Obniżka PIT

Wśród planów rządu jest także obniżka pierwszej stawki podatkowej z obecnych 18 proc. do 17 proc. Pierwszy próg podatkowy obowiązuje do dochodów rocznych rzędu ok. 85,5 tys. zł. Nie jest planowana zmiana poziomu stawki PIT dla drugiego progu podatkowego - ta wynosi obecnie 32 proc.

Na nieco niższe obciążenia podatkowe ma też wpłynąć podniesienie kosztów uzyskania przychodów dla osób pracujących na etacie (co obniża podstawę obliczenia podatku). Dziś wynoszą one 1335 zł. W piątek Dworczyk mówił, że wzrosną o "co najmniej 100 proc.", ale dziś ani premier Morawiecki, ani wiceminister finansów Leszek Skiba nie informowali, jaki ma być nowy poziom kosztów uzyskania przychodu.

Według wyliczeń Michała Dworczyka z Kancelarii Premiera, obniżenie stawki PIT do 17 proc. i podniesienie kosztów uzyskania przychodu będą oznaczać "między 600 a 1000 zł rocznie więcej w kieszeni podatnika".

Wyższe koszty uzyskania przychodu oraz niższe podatki dochodowe to dla budżetu koszt 7-10 mld zł - szacuje Kancelaria Premiera.

Plan jest taki, że w maju projekt przyjmuje Rada Ministrów, ustawa wejdzie w życie w drugiej połowie roku. Realny efekt tych działań będzie można zobaczyć już w rozliczeniu PIT za 2019 r.

- mówił we wtorek wiceminister finansów Leszek Skiba. Z "mapy drogowej" wynika, że ustawa ma wejść w życie w październiku br.

Odtworzenie lokalnych połączeń autobusowych

Kolejnym punktem tzw. "piątki Kaczyńskiego" była "likwidacja wykluczenia komunikacyjnego". Rząd nie planuje odtworzenia państwowego PKS, chce natomiast dofinansowywać kursy na nierentownych liniach i w nierentownych godzinach - 60-80 gr do tzw. wozokilometra.

- Za kilka dni projekt ustawy zostanie zaprezentowany. Mamy nadzieję, że podpis prezydenta pod ustawą będzie do połowy maja - mówił minister infrastruktury Andrzej Adamczyk.

Koszt przywrócenia lokalnych połączeń autobusowych, według wyliczeń rządowych, może wynieść 800 milionów złotych rocznie.

Koszt? Około 40 mld zł 

Łącznie wszystkie przedwyborcze plany rządu mogą kosztować nawet ponad 40 mld zł. Obietnice z tzw. "piątki Kaczyńskiego" mają zostać zrealizowane jeszcze w 2019 r. - Nie wykluczamy, że będziemy wnioskować o dodatkowe posiedzenia Sejmu - mówił w piątek Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. 

Jak zapowiedział we wtorek premier Mateusz Morawiecki, "piątka Kaczyńskiego" ma być finansowana z wielu źródeł, m.in. dzięki obniżce luki VAT (przy zastosowaniu zaawansowanych technologicznie rozwiązań), ograniczeniu luki CIT ("zagraniczne korporacje mają płacić podatki w Polsce!" - mówił premier) czy wdrożeniu e-recept, e-zwolnień czy e-skierowań. Na 3-6 mld zł rocznie rząd szacuje efekt w postaci wyższej konsumpcji czy większych inwestycji.

Co ciekawe, na prezentacji "mapy drogowej" nie było minister finansów Teresy Czerwińskiej. Przedstawicielem resortu, którego zadaniem jest znalezienie pieniędzy na realizację "piątki Kaczyńskiego", był jego wiceszef Leszek Skiba. Jak donosi Karol Tokarczyk z Informacyjnej Agencji Radiowej Polskiego Radia, "delikatnie pisząc w Ministerstwie Finansów nie ma optymizmu".