Premier Mateusz Morawiecki i szefowa resortu pracy Elżbieta Rafalska przedstawili koszty "trzynastki", która w tym roku trafić ma do emerytów i rencistów. Wyjaśnili, kto może liczyć na otrzymanie pieniędzy, oraz w jaki sposób trafią do beneficjentów.
Na początku konferencji premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że emeryci są dla rządu szczególną grupą. Przypomniał, że emerytura minimalna została zwiększona z 860 na 1100 zł, czyli o 25 proc w ciągu trzech lat. Wypłata "trzynastek" ma być kolejną formą podwyżki. Gdyby 1100 zł podzielić na 12 miesięcy, wynosiłaby ona 90 zł miesięcznie.
Trzynastki to wyraz wdzięczności dostarczony wprost pod drzwi.
- dodał szef rządu wyjaśniając, że nie trzeba wypełniać żadnych wniosków, by otrzymać pieniądze.
Czytaj też: 500 plus na pierwsze dziecko ma być nieco później. Za to tuż przed wyborami i z wyrównaniem
Elżbieta Rafalska ujawniła podczas konferencji, że koszt spełnienia jednej z obietnic PiS wyniesie 10,7 mld zł.
Szefowa resortu pracy sprecyzowała też, kto otrzyma pieniądze.
Na trzynastkę mogą liczyć emeryci i renciści z systemu powszechnego, renciści i emeryci rolnicy, otrzymujący emerytury pomostowe, nauczycielskie, zasiłki przedemerytalne, renty socjalne, rodzinne, inwalidzkie.
- ogłosiła Elżbieta Rafalska.
Wyjaśniła też, że świadczeniem objętych jest łącznie 9,27 mln osób. W tym emerytów jest 6,94 mln, a rencistów 2,62 mln.
Elżbieta Rafalska zapewniła, że nowe świadczenie nie będzie liczone jako dochód w rozumieniu ustawy o pomocy społecznej, dodatkach mieszkaniowych, świadczeniach społecznych. Rencista czy emeryt, który otrzyma "trzynastkę" nie straci uprawienia np. do zasiłku mieszkaniowego. Świadczenie nie będzie objęte egzekucją komorniczą.
Szefowa resortu pracy potwierdziła, że projekt dotyczący ustawy trafi właśnie trafia do konsultacji. Powinien być przyjęty na początku kwietnia. Jest to niezbędne, by ZUS i KRUS zdołały przygotowały się do wypłat. Pieniądze trafią do emerytów i rencistów w maju.