Duża część przesłuchania dotyczyła słów Grasia z nagrań jego rozmowy z 2013 r. w restauracji "Sowa i Przyjaciele" m.in. z ówczesnym członkiem zarządu PLL LOT Maciejem Wituckim i Tomaszem Misiakiem, byłym posłem PO. Graś mówił wówczas o karuzelach VAT-owskich, że są już bardziej opłacalne niż produkcja narkotyków. Stwierdzał, że oszuści "jak stonka" przerzucają się z obszaru na obszar. "Dzisiaj to jest złoto, jutro pręty stalowe, pojutrze wapno, potem olej rzepakowy" - mówił Graś.
W trakcie czwartkowego przesłuchania Paweł Graś wiele razy na różne pytania dotyczące fragmentów tej rozmowy odpowiadał, iż wyrażał swoją prywatną opinię, że nie przekazywał w trakcie tej rozmowy żadnego oficjalnego stanowiska rządu. Dodawał, że taśmy zostały zdobyte w wyniku procederu przestępczego, a ich autor został prawomocnie skazany.
Graś tłumaczył też, że niektóre "figury retoryczne" w rozmowie nie wynikają ze skrupulatnych wyliczeń i nie służą do przekazywania informacji, tylko konwencji i "ilustracji pewnego procesu". W ten sposób odniósł się m.in. do pytań posła Kukiz'15 Błażeja Pardy, który przez dłuższy czas dociekał, ile spółek jest potrzebnych do stworzenia karuzeli VAT (w rozmowie w "Sowie i Przyjaciołach" padają słowa Misiaka "Tworzysz sieć stu spółek...", na które Graś odpowiada "Jakich stu? Nie musisz stu tworzyć, no co ty!").
- Nie mam wiedzy, czy były potrzebne trzy spółki, pięć, siedem, dziewiętnaście czy dwadzieścia osiem - mówił Graś.
- Ale na pewno nie sto? - dopytywał Parda.
W dalszej części przesłuchania poseł Parda pytał Grasia, czy ten kiedykolwiek był współpracownikiem albo informatorem niemieckich albo innych służb wywiadowczych, specjalnych. Graś zaprzeczył dodając, że pytanie go "ubawiło".
Z kolei przewodniczący komisji Marcin Horała z PiS był pod wrażeniem "bardzo dobrej, fachowej wiedzy" Grasia dotyczącej karuzel VAT, pytał, skąd ten pozyskał tak fachową wiedzę? Graś odpowiadał, że wiedza o oszustwach VAT-owskich „nie była wiedzą tajemną”, a ten przestępczy proceder był znany "co najmniej od wejścia Polski do UE". - Nie ma tu nic nadzwyczajnego - mówił Graś.
W trakcie przesłuchania Graś mówił także m.in., że nie pamięta, by ktokolwiek z branży stalowej czy paliwowej starał się do niego dotrzeć z informacjami o problemach z wyłudzeniami.