Były wiceprezes NBP: "Morawiecki zabiera 25 proc. z OFE". Prezes PFR: "To nieprawda"

Premier Mateusz Morawiecki "zabierze" 25 proc. środków zgromadzonych w Otwartych Funduszach Emerytalnych - obawia się dr Andrzej S. Bratkowski, były wiceprezes Narodowego Banku Polskiego i były członek Rady Polityki Pieniężnej. - To nieprawda - odpowiada Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.
Zobacz wideo

Powraca temat likwidacji Otwartych Funduszy Emerytalnych. Premier Mateusz Morawiecki powiedział ostatnio "Rzeczpospolitej", że jego rząd "pracuje nad koncepcją dotyczącą przekazania Polakom aktywów zarządzanych przez OFE", i ma ją przedstawić "w najbliższych miesiącach".

Według słów premiera, najbardziej prawdopodobną opcją jest, iż 25 proc. środków zgromadzonych w OFE trafiłoby do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Miałyby to być m.in. aktywa ulokowane w zagranicznych akcjach i obligacjach korporacyjnych. Pozostałe 75 proc. trafiłoby na prywatne konta emerytalne obywateli, zapewne na IKZE (Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego). 

Bratkowski: "Morawiecki zabiera 25 proc."

Jak przekonuje na Twitterze ekonomista Andrzej S. Bratkowski, były wiceprezes Narodowego Banku Polskiego i były członek Rady Polityki Pieniężnej, plan likwidacji OFE w takiej wersji oznacza, że Morawiecki "zabierze" 25 proc. aktywów OFE. W opinii Bratkowskiego, jest to podstawowa różnica w porównaniu z "zabiegiem" rządu PO-PSL z 2014 r., gdy ponad 150 mld zł z części obligacyjnej OFE zostało w całości dopisane do indywidualnych kont w ZUS. Ekonomista uważa, że dopiero teraz planowana jest "kradzież" pieniędzy emerytów, i że to "coś zupełnie innego niż to, co zrobiła PO".

To, co zrobiono w 2014 r., można porównać do przeniesienia pieniędzy z jednego rachunku na drugi. A konkretnie - zapisów w OFE. Stan rachunków w OFE został przeniesiony do ZUS, gdzie też każdy ma indywidualne konto

- tłumaczy dr Bratkowski w rozmowie z next.gazeta.pl. Co według jego wiedzy ma stać się teraz, przy likwidacji OFE?

25 proc. ma iść do Funduszu Rezerwy Demograficznej, czyli de facto jest już odbierane emerytom. Te pieniądze nie będą zwiększały ich emerytury. Z tego co słyszałem, już się o tym nie mówi, żeby te 25 proc. miały zostać dopisane do konta w ZUS. Ale oczywiście póki nie ma ustawy, to jest to sprawa otwarta

- mówi ekonomista.

Borys: "To nieprawda"

W rozmowie z next.gazeta.pl Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, dementuje informacje dr Bratkowskiego. Borys mówi, że (oczywiście jeśli aktualnie rozważana wersja zostanie wdrożona) 25 proc. środków z OFE zostanie zapisane na subkontach w ZUS, i nigdy nie było pomysłu, żeby stało się inaczej.

Jeżeli to nie jest prima aprilis, to niestety pan Andrzej Bratkowski mija się tutaj mocno z prawdą. Nie wiem, skąd wywiódł on, że te 25 proc. środków z OFE nie miałoby być zapisane na indywidualnych subkontach w ZUS uczestników OFE, bo to nieprawda. Na prezentacji, którą prezentowaliśmy z premierem Mateuszem Morawieckim [w 2016 r. - red.] przedstawiając tę koncepcję było bardzo precyzyjnie zapisane, że te środki mają trafić na subkonta w ZUS i służyć obliczeniu przyszłych emerytur. To był oficjalny dokument, a sam tę informację wypowiadałem w mediach już kilkadziesiąt razy. Co prawda przez ostatni rok ta debata nad OFE przycichła, bo skoncentrowaliśmy się na Pracowniczych Planach Kapitałowych, ale nigdy nie było pomysłu, żeby te 25 proc. nie trafiły na subkonta w ZUS

- mówił Paweł Borys w rozmowie z next.gazeta.pl. I dodaje:

Uważam, że koncepcja przekształcenia OFE w fundusze inwestycyjne oraz zapisania 75 proc. środków na prywatnych kontach emerytalnych, a reszty w subkontach w ZUS, jest uczciwa i korzystna dla uczestników OFE oraz porządkowania całego systemu emerytalnego

Bratkowski: "Jeśli to trafi do ZUS, kradzieży nie będzie"

Jak mówi w rozmowie z next.gazeta.pl dr Bratkowski, jeżeli te 25 proc. zostanie dopisane do konta w ZUS, to wtedy nie będzie mowy o kradzieży.

Wtedy rzeczywiście różnica [w porównaniu z reformą PO z 2014 r. - red.] będzie tylko taka, że o ile w 2014 r. z OFE zabrano obligacje, czyli nie zabrano jakby realnego majątku z punktu widzenia państwa [były to obligacje skarbowe, czyli zobowiązanie państwa, które zostało umorzone - red.], a teraz te 25 proc. to są też np. obligacje przedsiębiorstw czy ich akcje. Z punktu widzenia państwa to już jest realnym majątkiem. To nie są własne weksle, to jest coś, co można sprzedać

- mówi były członek Rady Polityki Pieniężnej.

Zobacz wideo
Więcej o: