Piotr Osiecki, był szef Altus TFI, wyjdzie na wolność. Musi "dopłacić" 2 mln zł do 108 mln poręczenia

Piotr Osiecki, były prezes Altus TFI może opuścić areszt - zdecydował warszawski sąd okręgowy. Musi "tylko" wpłacić najwyższe w historii polskiego sądownictwa poręczenie majątkowe w wysokości aż 110 mln zł. Na szczęście dla Osieckiego sąd na poczet tej kwoty zaliczył 108 mln zł wpłacone w listopadzie.

Warszawski sąd wydał orzeczenie w sprawie Piotra Osieckiego. Były prezes Altus TFI będzie mógł wyjść na wolność. Sąd zmienił bowiem środek zapobiegawczy. Jak informuje Puls Biznesu, zgodził się na zastosowanie poręczenia. Ponadto zdecydował, by do jego kwoty zaliczyć środki wpłacone w listopadzie.\

Rekordowe poręczenie

Osiecki raz już bowiem za kaucją wyszedł - po wpłaceniu 108 mln zł poręczenia. Najwyższego w historii polskiego sądownictwa. Ostatecznie finansista trafił jednak za kratki - po odwołaniu sąd nie zgodził się na kaucję i zadecydował o areszcie. Środki pozostały już jednak na koncie Skarbu Państwa. 

Tym razem sąd wyznaczył jeszcze wyższą, bo wynoszącą 110 mln zł kaucję. Zgodził się jednak zaliczyć na jej poczet wcześniej wniesione środki. Osiecki musi więc ostatecznie "dopłacić" dwa miliony złotych.

Piotr Osiecki i Jakub Ryba, byli członkowie zarządu Altus TFI, zostali zatrzymani przez Centralne Biuro Antykorupcyjne 31 sierpnia zeszłego roku.

Poparcie środowisk finansowych

Jak wyjaśnia Puls Biznesu za Osieckiego pisemne poręczenia złożyli m.in. Leszek Balcerowicz, Michał Sowołow, Jacek Rutkowski, Cezary Kucharski czy Mariusz Książek. Spore grono znanych biznesmenów chciało też ręczyć za niego na dzisiejszej rozprawie - wśród nich znaleźli się Zbigniew Jakubas, Paweł Rymarz, Jacek Lewandowski czy Adam Niewiński. Zobowiązali się zapewnić, że były szef Altusa nie będzie ani mataczył, ani się ukrywał.

Przepłacili przejmując spółkę?

Ich zatrzymanie miało związek z aferą Getback. Prokuratura zarzuca mężczyznom, że działając w zmowie z byłym prezesem Getback Konradem K., również zatrzymanym, wyrządzili windykatorowi szkodę majątkową w wysokości co najmniej 160 mln zł. O tyle zawyżona miała być cena spółki EGB Investments (również spółki windykacyjnej), sprzedanej przez Altus TFI Getbackowi.

Gdzie się podziały miliardy?

W lipcu zeszłego roku, kiedy opublikowany został raport finansowy Getbacku za 2017 rok. Wynika z niego, że przeżywająca potężne problemy finansowe spółka miała aż 1 352,98 mln zł skonsolidowanej straty netto, wobec 200 mln zł zysku rok wcześniej. Osoby, które zainwestowały w GetBack na fali popularności spółki do dziś nie mogą odzyskać swoich pieniędzy