Z początkiem stycznia za baryłkę ropy Brent trzeba było na światowych rynkach zapłacić nieco ponad 50 dolarów. Teraz kosztuje o jedną trzecią więcej i wiele wskazuje, że to nie koniec wzrostu ceny. Wkrótce może, zdaniem niektórych, kosztować nawet ponad 100 dolarów za baryłkę. Jak to wpłynie na globalną gospodarkę?
Są wygrani i przegrani
Po pierwsze, wzrost cen ropy naftowej niesie nie tylko negatywy. Droższa ropa to wyższe wpływy do budżetów krajów będących eksporterami surowca. Często są to kraje rozwijające się, z niestabilną sceną polityczną – większe wpływy z eksportu ropy mogą ułatwić rozwiązywanie ich problemów społeczno-politycznych. Dotyczy to np. krajów arabskich, niektórych afrykańskich jak Nigeria, i południowoamerykańskich jak Wenezuela i Ekwador.
Wyższe ceny ropy naftowej wpływają też korzystnie na postęp technologiczny – stymulują rozwój samochodów elektrycznych i energetyki opartej na źródłach odnawialnych. Na tym zyskuje też środowisko.
Niestety, wyższe ceny ropy, to wyższe wydatki dla krajów, które są jej importerami – a to większość świata. Mogą zaciążyć głównie na wynikach największych gospodarek – USA i Chin, a od ich kondycji w dużym stopniu zależy koniunktura gospodarcza na całym świecie.
Droższa ropa uderzy też w gospodarkę takich krajów jak Ukraina czy Indie, a od ich kondycji zależy z kolei stabilność polityczna i rozwój gospodarczy w dwóch istotnych regionach świata, w tym na granicy Unii Europejskiej.
Mówiąc o Ukrainie w kontekście drożejącej ropy nie sposób zapomnieć o Rosji. Dla państwa Putina droga ropa to doskonała wiadomość. Znacząco rosną wtedy wpływy do rosyjskiego budżetu, co ułatwia Kremlowi zarówno prowadzenie wewnętrznej polityki, jak i agresywnej polityki zagranicznej.
Wzrosną ceny, będzie inflacja
Droga ropa znacząco wpływa na poziom inflacji. Podnosi ją, ponieważ rosną przez to w pierwszej kolejności ważne ceny transportu. I tak według Oxford Economics w 2020 roku światowa inflacja będzie przez drogą ropę – w scenariuszu z ceną 100 dolarów za baryłkę – wyższa średnio o 0,7 proc. niż gdyby cenny surowiec nie podrożał.
To spowoduje między innymi reakcję banków centralnych. Mogą podnieść stopy procentowe, przez co podrożeją kredyty. A droższe kredyty i wyższe koszty transportu z pewnością uderzą we wzrost PKB.
Analitycy Oxford Economics szacują, że wzrost cen ropy Brent do 100 dolarów za baryłkę do końca 2019 roku, spowoduje zmniejszenie globalnego wzrostu PKB w 2020 roku o 0,6 proc. w stosunku do scenariusza, w którym ropa by nie zdrożała.