Nadchodzi kolejny kryzys? Wielka liczba niesprzedanych samochodów u dilerów w USA

Na parkingach wynajmowanych przez amerykańskich sprzedawców samochodów na nabywców czeka już 4,2 mln aut - pół miliona więcej niż wiosną 2007 roku, a więc tuż przed wybuchem wielkiego kryzysu.
Zobacz wideo

Portal "Automotive News" podając powyższe dane zwraca uwagę, że liczba pojazdów czekających na chętnych stanowi już prawie jedną czwartą rocznej sprzedaży w Stanach Zjednoczonych. Dilerom brakuje już miejsca na samochody na parkingach przy salonach, muszą szukać dodatkowych miejsc na parkingach supermarketów i na terenach poprzemysłowych.

Ostatni raz podobny problem pojawił się w 2007 roku, tuż przed wybuchem wielkiego, globalnego kryzysu.

Dodatkowy niepokój mogą wzbudzić najnowsze amerykańskie dane o rejestracji nowych samochodów osobowych - te w pierwszym kwartale były mniejsze o dwa procent w stosunku do danych sprzed roku.

Podobny problem w Europie

Co gorsza, sprzedaż samochodów maleje również w Europie. Tutaj dilerzy nie mają, jak w USA, problemów z zalegającymi na parkingach niesprzedanymi samochodami, ale to wynika wyłącznie z innej techniki sprzedaży aut na Starym Kontynencie. Nie kupują oni bowiem, jak w USA, samochodów na magazyn po to, by je potem odsprzedać kierowcom. Znaczna część zakupów w Europie jest robiona pod kątem przyszłej produkcji.

Te są jednak mniejsze niż przed rokiem. W pierwszym kwartale według danych europejskiego stowarzyszenia branży motoryzacyjnej ACEA sprzedano w Europie (kraje Unii Europejskiej plus Islandia, Szwajcaria, Norwegia i Liechtenstein) 4,1 mln nowych samochodów osobowych. To 0,9 procent mniej niż przed rokiem.

Sprzedaż samochodów zwykle powiązana jest z kondycją gospodarki. Powiększa się, kiedy bezrobocie jest niskie, inflacja jest pod kontrolą , a PKB i wynagrodzenia rosną - czyli w czasach prosperity. Kiedy zaczyna być w gospodarce gorzej, sprzedaż aut maleje.

W tym świetle dane z USA i Europu mogą niepokoić. Mniejsza sprzedaż samochodów może być jedną z oznak nadciągającego kryzysu.

Takie wytłumaczenie wydaje się jednak zbyt daleko idącym uproszczeniem. Z pewnością mniejsze zakupy samochodów np. we Włoszech łączyć należy ze spowolnieniem gospodarczym. Ale to nie jedyny czynnik, który osłabia ostatnio sprzedaż aut.

Kierunek? Samochody elektryczne

Po pierwsze, sprzedażą samochodów, podobnie jak wielu innych produktów, rządzą pewne mody. I te bardzo się teraz zmieniają. Doskonale to widać na przykładzie sprzedaży Tesli Model 3.

Rozpoczęła się ona w Europie w lutym i to nie na wszystkich dużych rynkach - bez np. rynku brytyjskiego i polskiego. Samochód praktycznie od razu stał się hitem. W marcu sprzedawał się najlepiej zarówno wśród aut elektrycznych, jak i pojazdów klasy premium średniej wielkości. Sprzedano 15 755 egzemplarzy Modelu 3 - więcej niż konkurujących z nim np. Mercedesów klasy C, BMW 3 i Audi A4, nie wspominając już o podobnej wielkości samochodach marek Alfa Romeo, Lexus i Jaguar. Tesla stała też tym samym 25. producentem aut w Europie pod względem sprzedaży, spychając w dół listy trzy ostatnie firmy wymienione powyżej.

Do tego na niektórych rynkach Model 3 stał się w marcu najlepiej sprzedającym się samochodem - dotyczy to Szwajcarii, Holandii i Norwegii. W Norwegii, dodajmy, jej udział w rynku nowych samochodów sięgnął 29 procent.

Kilka dni temu rozpoczęło się przyjmowanie zamówień w Europie na ID.3, pierwszy masowo produkowany elektryczny samochód VW. Ponoć te zamówienia rozchodzą się jak ciepłe bułeczki - w Polsce również jest duże zainteresowanie.

To wszystko sugeruje, że część kierowców nie kupuje teraz samochodów, bo czekają na nowe, elektryczne modele.

Może im też nie odpowiadać aktualna oferta koncernów - to kolejny element wpływający na mniejszą sprzedaż samochodów. W salonach dostępnych jest mniej wersji silnikowych niż np. jeszcze rok temu. To wynika, z jednej strony, z wprowadzenia w ubiegłym roku w Europie nowych norm emisji spalin, z drugiej, z chęci znalezienia przez producentów aut dodatkowych środków na rozwój samochodów elektrycznych. Uproszczenie oferty przekłada się na mniejsze koszty sprzedaży.

Tak więc na razie mniejsza sprzedaż aut nie wydaje się czymś, co zapowiada kolejny wielki kryzys. Branża przeżywa teraz trudny okres, ale za chwilę powinno być lepiej.

Tekst pochodzi z bloga PortalTechnologiczny.pl.

Więcej o: