O taryfach za zwrotny przesył (tzw. rewers) zdecydowało Ministerstwo Antymonopolowych Regulacji Białorusi. Zwrot tony ropy naftowej tylko od punktu przesyłowego w Mozyrzu (na południowym wschodzie kraju) do Rosji będzie kosztować ponad 70 rosyjskich rubli. Z kolei za ropę, która będzie musiała przepłynąć do Rosji aż od granicy polsko-białoruskiej, Białoruś będzie łącznie naliczać ponad 330 rubli za tonę.
W poniedziałek Białoruś poinformowała, że ropociągiem "Przyjaźń" w ramach rewersu przepompowano ponad 80 tys. ton zanieczyszczonej ropy. Łącznie usunięto około 2 mln ton "brudnego" surowca. Drugie tyle wciąż ma znajdować się w systemie ropociągu na terenie Białorusi, Rosji i Ukrainy, a około 1 mln ton w Polsce i Niemczech. Ropociąg nie będzie mógł wrócić do normalnej pracy, dopóki nie zostanie oczyszczony.
Kłopoty z rosyjską ropą naftową zaczęły się 19 kwietnia. Białorusini zauważyli, że w surowcu, który płynie z Rosji, przekroczone są normy chlorków organicznych. Są one wykorzystywane przy wydobywaniu surowca, ale przed przesyłem powinien być on z nich oczyszczony - w zbyt wysokich stężeniach chlorki organiczne mogą uszkadzać instalacje rafinerii. Po wykryciu problemu wstrzymano przesył ropociągiem na Ukrainę i do Polski. Winna zanieczyszczeniu ma być prywatna firma rosyjska.
Wstrzymanie transportu ropy z Rosji może być najdłuższym w historii. Z pewnością będzie kosztowne. Choć na szacowanie strat zbyt wcześnie, mówi się o miliardach dolarów. Poszczególne kraje będą wystawiać Moskwie rachunki, ale nie mniej bolesna może ukazać się utrata wizerunku solidnego i wiarygodnego dostawcy.
Polski Orlen podał we wtorek, że ruszyły już dostawy dobrej gatunkowo ropy naftowej rurociągiem "Przyjaźń" do rafinerii w czeskim Litvinowie. Należy ona do Unipetrolu z Grupy PKN Orlen. Koncern podkreśla, że zatrzymanie dostaw surowca, które trwało od 26 kwietnia 2019 roku, nie wpłynęło na poziom przerobu ropy naftowej w rafineriach Unipetrol.
Ropa z "Przyjaźni" od 24 kwietnia nie płynie północną nitką rurociągu, czyli z białoruskiego systemu do bazy w Adamowie. W ubiegłym tygodniu PERN, czyli operator polskiej części rurociągu, podał, że wznowienie dostaw ropy z Rosji poprzez pierwszą nitkę możliwe jest 9 czerwca - pod warunkiem uzyskania potwierdzenia reklamacji złożonych przez rafinerie niemieckie i polskie. Wcześniej zostanie on oczyszczony z zachlorowanej ropy, który to plan zadeklarowała strona rosyjska.