Obóz władzy przewiduje, że dogonimy Niemcy w 10-15 lat. Ekspert sceptyczny: "Poczekamy do 2045"

Robert Kędzierski
Minister finansów, premier i prezydent mówią zgodnym chórem: dogonienie zachodnich gospodarek zajmie nam niewiele więcej niż dekadę. O potwierdzenie tych tez poprosiliśmy eksperta. Prof. Marian Noga jest znacznie bardziej mniej optymistyczny. Swoją prognozę opiera na analizie parytetu siły nabywczej. Ile pod tym względem Polsce brakuje do Niemiec?
Zobacz wideo

Obóz władzy przekonuje, że Polska jest na świetnej ścieżce, by dogonić największe gospodarcze potęgi Europy. Marian Banaś, minister finansów, na antenie TVP Info stwierdził, że osiągnięcie poziomu rozwoju zachodnich sąsiadów może zająć nam dekadę.

Gdyby tempo wzrostu gospodarczego się utrzymało, a jesteśmy przekonani, że na pewno będziemy mieć przewagę i to tempo będzie dużo większe niż w Niemczech, to za 10-15 lat jesteśmy w stanie dogonić poziom życia obywateli Niemiec

- stwierdził.

Premier Mateusz Morawiecki na ostatniej konwencji PiS, relacjonowanej przez Oko.press, był równie optymistyczny. 

Biorąc pod uwagę tempo wzrostu nawet z tego roku, nasze i włoskie, nasze i hiszpańskie, nasze i francuskie możemy za 8 lat dogonić Włochy, za 10-12 lat dogonić Hiszpanię, za 13-14 lat dogonić Francję, potem zostaną jeszcze Niemcy, Holandia 

powiedział. 

Andrzej Duda podczas spotkania z mieszkańcami wielkopolskiego Margonina przewidywał, że "przy utrzymaniu obecnego tempa rozwoju, Polska dogoni Zachód pod względem wynagrodzeń w ciągu 10 lat".

Ekspert sceptyczny

Czy tak szybkie tempo rozwoju polskiej gospodarki jest możliwe? O opinię spytaliśmy eksperta. Prof. Marian Noga, były członek Rady Polityki Pieniężnej w rozmowie z redakcją Next wykazał się większym od przedstawicieli władz sceptycyzmem.

Parytet siły nabywczej, (PPP, od ang. purchasing power parity) dla Niemiec wynosi 53 tys. dolarów. Dla Polski 31,5 tys. dol. "na głowę". Siła nabywcza Polaków wynosi więc 60 proc., 65 - według najbardziej korzystnych wyliczeń. - siły Niemców.

- wyjaśnił w rozmowie z nami.

Dogonienie Niemiec to minimum 25 lat. Według mnie mówimy więc o roku 2045. Zakładając, że Niemcy będą rozwijać się w tempie 1,2 a my 3,9-4 proc.

Profesor Noga wyjaśnił, że chociaż Niemcy rozwijają się wolniej, to jednak się rozwijają. A Polska nie będzie nieustannie rozwijać się w tempie ponad 5 proc. Już nawet w przyszłym roku poziom rozwoju w Polsce może spaść do ok. 4 proc. Różnica między wzrostem Polski i Niemiec wynosi 2 do 1, ale to nie znaczy, że w dekadę uda nam się nadrobić zaległości.

500 plus to nie wszystko

Ekspert zwrócił też uwagę na czynniki, które ewentualny wzrost mogłyby przyspieszyć.

Żeby transfery socjalne dawały efekt wzrostowy to muszą być wolne moce produkcyjne i rezerwy siły roboczej. Ani jednego, ani drugiego nie mamy. Wydawanie pieniędzy nie przekłada się na inwestycje, a na inflację. 

- stwierdził prof. Noga. 

Mam nadzieję, że gospodarka osiągnie wysoki poziom ekspansji, która będzie trwała dłużej. O tym ekonomiści marzą. Działania państwa powinny polegać na tym, żeby chociaż tę dobrą koniunkturę utrzymać przez jak najdłuższy okres, ona wcale nie musi stale rosnąć.

- wyjaśnił.

Wytłumaczył też, że recesja prędzej czy później się jednak pojawi. Na szczęście nie powinna trwać dłużej niż 18 miesięcy, a później gospodarka znów powinna rosnąć.

Były członek RPP zastrzegł, że najpewniejsza w gospodarce jest niepewność. "To są obliczenia wynikające z dzisiejszego oglądu rzeczywistości. Ewentualny kryzys może to tempo doganiania gospodarek zachodnich zwolnić. Recesja prędzej czy później się jednak pojawi" - przestrzegł.