Tureckie władze poinformowały, że pierwsze części rosyjskiego systemu dotarły dzisiaj do bazy Murted, a w najbliższych dniach dostawy będą kontynuowane. Media pokazały rosyjski samolot transportowy Antonow-124, który lądował w bazie wojskowej.
Na wieść o pierwszej z dostaw rosyjskiego sprzętu ponownie spadła wartość tureckiej liry w stosunku do dolara. Rosyjsko-turecki kontrakt budzi bowiem kontrowersje na Zachodzie. NATO obawia się współpracy jednego ze swoich kluczowych członków z wrogo nastawioną do Sojuszu Rosją. Zachód z nieufnością przyjmuje też rosnącą współpracę Turcji z Chinami.
Turcja jest częścią programu budowy amerykańskich myśliwców F-35, dlatego Stany Zjednoczone grożą sankcjami. Pod koniec czerwca ambasador USA przy NATO Kay Bailey poinformowała, że obecność w jednej armii F-35 i rosyjskiego systemu rakietowego może wpłynąć negatywnie na wykorzystanie nowoczesnych myśliwców. Waszyngton obawia się, że rosyjski sprzęt może okazać się niebezpieczny dla amerykańskich maszyn i tymczasowo wstrzymał szkolenie tureckich pilotów przyszłych myśliwców. Relacje Turcji i Stanów Zjednoczonych od wielu miesięcy znajdują się w impasie. Jeszcze za czasów poprzedniego amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy Waszyngton odmówił ekstradycji do Turcji Fetullaha Gullena, głównego wroga tureckiego prezydenta. Za czasów Donalda Trumpa pojawiły się kolejne spory - między innymi wokół więzionego w Turcji amerykańskiego pastora.