PiS szykuje "500 plus" dla najmniejszych firm. Ekspert: "Krok w dobrym kierunku". Jest tylko jeden kłopot

Najmniejsi przedsiębiorcy będą płacić proporcjonalne składki ZUS i będą one średnio o 500 zł niższe niż teraz - zapowiedział w sobotę premier Mateusz Morawiecki. W opinii głównego ekonomisty Federacji Przedsiębiorców Polskich to krok w dobrym kierunku. Niestety, szczegóły pomysłu PiS nadal są owiane tajemnicą.
Zobacz wideo

Podczas sobotniej konwencji wyborczej w Katowicach premier Mateusz Morawiecki przedstawił "Pakiet dla przedsiębiorców" zakładający zmiany w "małym ZUS-ie dla małych przedsiębiorstw". Prawo do niższych składek ZUS miałoby mieć po zmianach ponad 270 tys. przedsiębiorców, których firmy osiągają dochód nieprzekraczający 6 tys. zł miesięcznie i przychód nie wyższy niż 10 tys. zł. 

Czytaj więcej: PiS najpierw przeraził przedsiębiorców, teraz obiecuje im 500 plus

Składki miałyby być proporcjonalne do poziomu dochodów i przychodów i - według zapowiedzi - niższe średnio o 500 zł od obecnych ryczałtowych (1317 zł miesięcznie w 2019 r.). PiS w swoim materiale wyborczym przedstawił kilka przykładowych wyliczeń.

Składki ZUS w dół, ale jak?

Jest tylko jeden kłopot. Choć od zapowiedzi, które bardzo mocno zainteresowały setki tysięcy przedsiębiorców, minęły ponad dwie doby, to w tym czasie nie poznaliśmy absolutnie żadnych szczegółów planowanej obniżki składek ZUS. Rzucone w przestrzeń publiczną zostało chwytliwe hasło "500 plus dla przedsiębiorców", kilka liczb i tyle.

Tymczasem pytań jest całe mnóstwo. Jak będą wyliczane "nowe" składki ZUS? Czy zmianie ulegną stawki procentowe, jak zostanie skonstruowana podstawa wyliczania składek? Czy rzeczony limit 10 tys. zł miesięcznych przychodów i 6 tys. zł dochodów będzie badany co miesiąc, czy brane będą pod uwagę łączne dochody i przychody z ubiegłego roku (tak jak dziś przychody w przypadku "małego ZUS-u")? To tylko kilka szczegółów, które przedsiębiorcy chcieliby poznać.

Na przynajmniej część z tych pytań PiS na pewno ma odpowiedź, skoro przedstawił tabele z przykładowymi wyliczeniami. Poprosiliśmy Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii oraz Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o informacje dotyczące sposobu wyliczania nowej składki ZUS. Czekamy na odpowiedź.

Proporcjonalne składki ZUS to "krok w dobrym kierunku"

Na brak konkretów w sprawie "500 plus dla przedsiębiorców" zwraca uwagę w rozmowie z next.gazeta.pl Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. Zaznacza, że sama idea obniżek składek dla najmniejszych firm to w jego opinii krok w dobrym kierunku, choć wiele będzie zależało od szczegółów nowego systemu.

Proporcjonalne wyliczanie składek ZUS [dla mniejszych przedsiębiorców - red.] wydaje się dobrym rozwiązaniem, bo eliminuje główny problem polskiego systemu ubezpieczeń społecznych dla przedsiębiorców, czyli brak indywidualizacji obciążeń z tytułu składek. Gdy spojrzymy choćby na tegoroczną analizę Ministerstwa Finansów, to wyraźnie widać, że działalność gospodarcza do pewnego poziomu dochodów jest najkosztowniejszą formą aktywności zarobkowej, kosztowniejszą niż np. etat czy umowa cywilnoprawna. To wydaje się nieracjonalne. Nie powinniśmy oczekiwać od przedsiębiorców rzeczy niemożliwej - gromadzenia składek na poczet przyszłej emerytury, gdy ich sytuacja finansowa na to nie pozwala

- mówi Kozłowski.

W 2019 r. ryczałtowa składka ZUS wynosi ok. 1317 zł. W 2020 r. może wynosić nawet ok. 1450 zł. Ryczałtowe składki społeczne są wyliczane na podstawie prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia z projektu ustawy budżetowej na dany rok. To wskaźnik kiepsko powiązany z kondycją konkretnej firmy. Proporcjonalność składek by to zmieniła.

Dość jasne jest, że wchodzimy w okres spowolnienia gospodarczego i warunki dla firm będą trudniejsze. Wzrost obciążeń składkami w 2020 r. może okazać się nieadekwatny. Gdybyśmy mieli proporcjonalność składek, doszłoby do automatycznego dostosowania ich wysokości do faktycznych realiów prowadzenia działalności

- uważa Kozłowski.

Niektórzy przedsiębiorcy mogą rosnąć szybciej niż rynek, inni mogą funkcjonować w trudniejszych warunkach. Poziom przeciętnego wynagrodzenia - i to prognozowanego w projekcie ustawy budżetowej, a nie takiego, jaki podaje GUS - nie odzwierciedla warunków funkcjonowania przedsiębiorcy

- dodaje ekonomista.