Głośne bankructwo biura podróży Thomas Cook, które zmusiło rząd Wielkiej Brytanii do zorganizowania największej akcji repatriacyjnej w powojennej historii tego kraju, wywołało dyskusję dotyczącą wysokich zarobków dyrektorów zarządzających firmą, a przede wszystkim jej prezesa, Peter Fankhausera.
Z ustaleń dziennika "Mail on Sunday" wynika, że kadra managerska Thomasa Cooka w ciągu ostatnich 5 lat zarobiła 20 mln funtów, a sam prezes Peter Fankhauser zgarnął 8,3 mln funtów, czyli ponad 40 mln zł.
Głos w ogólnonarodowej debacie zabrała m.in. minister biznesu Andrea Leadsom, która nakazała służbom sprawdzenie działań szefów Thomasa Cooka.
Premier Boris Johnson rzucił natomiast w eter pytanie o to, czy szefowie firm powinni wypłacać sobie tak "duże sumy pieniędzy", w czasie, gdy ich biznes "idzie na dno".
W niedzielę głos w sprawie bankructwa Thomasa Cooka zabrał prezes firmy. Peter Fankhauser w rozmowie z dziennikiem "Mail on Sunday" opowiedział o swoim pożegnaniu z pracownikami. W wyniku bankructwa biura podróży pracę straci ponad 9 tysięcy osób.
Było ciężko. Rozmawiałem z pracownikami w małych grupach. Wszyscy płakali i zadawali bardzo, bardzo trudne pytania: 'Jak do tego doszło?'. 'Czy nie mogłeś podjąć lepszych decyzji?'. Te same pytania zadaję sobie również sam
- stwierdził Peter Fankhauser. Dodał, że podczas spotkania robił wszystko, aby się nie rozpłakać, ale cała sytuacja "złamała mu serce." Fankhauser nie ma jednak do siebie żalu: "Zrobiłem wszystko, co tylko mogłem, aby uratować firmę" - zaznaczył.
W czasie wywiadu pojawiło się również pytanie o 8,3 mln funtów, które Fankhauser zainkasował w latach 2014-2018. Szef Thomasa Cooka stwierdził, że wynagrodzenie to nie jest "oburzające", jeśli porówna się je z zarobkami prezesów innych firm z FTSE 250 (indeks giełdowy, który skupia 250 największych firm notowanych na londyńskiej giełdzie). - Nie uważam, że jestem grubą rybą, jak bywam opisywany - dodał.
Jednocześnie Fankhauser zaznaczył, że aż 4 mln funtów otrzymał w formie akcji spółki, a potem nigdy ich nie spieniężył. Dziś, w obliczu bankructwa Thomasa Cooka, są one więc bezwartościowe.
Bankructwo najstarszego biura podróży na świecie zmusiło brytyjskie władze do uruchomienia operacji o kryptonimie "Matterhorn", czyli "największej akcji repatriacyjnej w czasie pokoju". W ciągu pierwszych pięciu dni jej trwania do kraju udało się ściągnąć 76 tys. turystów. Drugie tyle wciąż czeka na "ratunek".