Na tym etapie negocjacji jedną z najważniejszych spraw jest uregulowanie po brexicie sytuacji na granicy między Irlandią Północną należącą do Wielkiej Brytanii, a Republiką Irlandii, krajem członkowskim Unii. Bruksela chce gwarancji, że po brexicie nie będzie kontroli na Zielonej Wyspie. Przedstawiciele 27 krajów i unijnych instytucji zaakceptowały propozycje Londynu tylko w jednym punkcie- by Irlandia Północna została podporządkowana unijnym regulacjom i kontrolom towarów rolnych, spożywczych i przemysłowych.
Bruksela odrzuciła natomiast możliwość wyłączenia Irlandii Północnej z unii celnej. Za nierealistyczny uznała pomysł kontroli celnych bez infrastruktury na granicy, bo - jak argumentuje - nie ma takich technologii. Nie chce się też zgodzić na to, by specjalne uregulowania były tylko na 4 lata i potem to lokalne władze w Belfaście decydowałyby o tym, czy je przedłużyć czy zakończyć. To - jak mówią unijni dyplomaci - byłoby rozwiązanie czasowe, dyskryminujące władze w Dublinie, a chodzi o to, by rozwiązania były trwałe.
W rozmowach Brukseli z Londynem kluczowe będą najbliższe dni - jeśli miałoby dojść do porozumienia to ostatnią szansą jest unijny szczyt zaplanowany na 17 i 18 października. Jeśli do 19 października Boris Johnson nie wynegocjuje z Unią Europejską nowej umowy brexitowej, poprosi o odroczenie wyjścia Wielkiej Brytanii ze wspólnoty - wynika z rządowych dokumentów przedstawionych szkockiemu sądowi. Wcześniej Johnson wielokrotnie mówił, że nie zwróci się do Unii o odroczenie brexitu. Jeszcze miesiąc temu Boris Johnson mówił, że "wolałby skonać w rowie" niż prosić Brukselę o kolejne opóźnienie brexitu. Potem jeszcze wielokrotnie powtarzał, że wyprowadzi Wielką Brytanię z Unii już 31 października, nawet bez umowy.