Marek Belka o zniesieniu limitu składek na ZUS. "Zaczyna się  świadomość, że się naobiecywało"

Robert Kędzierski
Marek Belka w rozmowie z Next Gazeta.pl odniósł się do rządowych planów zniesienia limitu 30-krotności składek na ZUS. Zdaniem byłego premiera, to efekt poszukiwania pieniędzy na spełnienie obietnic wyborczych. Jednocześnie Belka obawia się, że w przyszłości rząd może obciąć wysokie emerytury.
Zobacz wideo

Marek Belka, były premier, minister finansów, szef Narodowego Banku Polskiego, w rozmowie z Next Gazeta.pl odniósł się do pomysłu zniesienia limitu 30-krotności składek na ZUS. Przypomnijmy, projekt w tej sprawie złożyła w Sejmie grupa posłów PiS.

Nie mam wiary, że ten rząd dotrzyma reguł. Zniesienie limitu to typowy przykład dojenia przedsiębiorców, zaczyna się pojawiać świadomość, że się naobiecywało, a teraz trzeba zapłacić rachunek

- stwierdził Belka.

Likwidacja limitu 30-krotności składek na ZUS byłaby sensowna, gdybyśmy mieli wiarę w to, że polski rząd będzie zawsze trzymał się reguł

- dodał.

Wyjaśnił też, że likwidacja limitu z jednej strony oznacza większy strumień przychodów dla ZUS, ale z drugiej strony oznacza zgodę na to, iż w przyszłości, i to niedalekiej przecież, w wielu przypadkach, świadczenia emerytalne mogą być bardzo wysokie.

Były premier podkreślił, że przeciwko pomysłowi PiS wypowiadają się nawet związki zawodowe. "Być może dlatego, że będzie bardzo trudno wyjaśnić ich członkom, dlaczego emerytury wybranych mogą osiągać tak galaktyczną wysokość."

Możemy się spodziewać tego, że dzisiaj limit podnosimy, a za jakiś czas ktoś może powiedzieć "hola hola!". Jeśli ktoś ma mieć emeryturę 200 tys. zł, 50 tys. zł, a może i 20 tys. zł, to przepraszam bardzo, ale my w poczuciu społecznej sprawiedliwości się na to nie zgadzamy. Istnieje zatem ryzyko, że emerytury będą ograniczane w sposób administracyjny, co zostanie prawdopodobne uznane za niezgodne z Konstytucją

- wyjaśnił Marek Belka.

Czytaj też: Zniesienie limitu 30-krotności ZUS. Rozłam w rządzie? "Nie kumamy, o co chodzi. To może być skutek burdelu"

Jego zdaniem, na dzisiaj zniesienie limitu składek oznacza dopływ pieniędzy do ZUS-u. - Widać, że sytuacja zaczyna się pogarszać. A ruch PiS  oznacza przecież znaczący, albo i bardzo znaczący wzrost kosztów pracy. Mamy już wiele presji na ten koszt wynikającej ze wzrostu bezrobocia i zapowiedzi wzrostu płacy minimalnej. Zniesienie limitu może być istotnym czynnikiem hamującym przedsiębiorczość w Polsce - stwierdził premier Belka.