Nie zapłaciłeś mandatu drogowego? W Polsce to standard. Jest pomysł, by nas do tego zmusić

Budżet traci co roku miliony złotych na niezapłaconych mandatach - grzmi Najwyższa Izba Kontroli w specjalnym raporcie. NIK sugeruje, aby uzależnić usunięcie punktów karnych zgromadzonych w centralnej ewidencji kierowców od uprzedniego uiszczenia grzywny. Miałoby to "zachęcić" nas do opłacania zaległych mandatów.
Zobacz wideo

Już w 2013 r. NIK alarmowała, że w Polsce tylko niespełna połowa ukaranych kierowców (47 proc.) dobrowolnie opłaca mandaty, a w latach 2011-2012 Skarb Państwa tracił ponad 100 mln złotych rocznie z powodu przedawniania się należności za nieopłacone kary.

NIK przypomina, że w 2013 r. proponowała uzależnienie możliwości usunięcia punktów karnych zgromadzonych w centralnej ewidencji kierowców od uiszczenia grzywny. Ta rekomendacja została jednak zignorowana i nie wprowadzono odpowiednich zmian w przepisach.

Ściągalność mandatów miała poprawić wprowadzona od 1 stycznia 2016 roku zmiana systemu dochodzenia należności z tytułu mandatów karnych, której celem było usprawnienie procesu obsługi mandatów i poprawa skuteczności egzekwowania takich kar. Tak jednak się nie stało.

NIK podkreśla w raporcie, że zmiany te nie tylko nie doprowadziły do zwiększenia skuteczności ściągania należności z tytułu mandatów karnych, ale jednocześnie nowy system okazał się aż o 6 mln zł rocznie droższy od poprzedniego.

Z kontroli NIK wynika, że w pierwszym roku obowiązywania nowego systemu polscy kierowcy nie opłacili 2,8 mln spośród 5,4 mln wystawionych mandatów, a kwota zaległości sięgnęła 378 mln zł. Po trzech latach zaległości te wzrosły już do 757 mln zł. Co ciekawe, na koniec 2018 roku nadal nieopłaconych było aż 1,9 mln mandatów wystawionych w 2016 roku.

Zdaniem NIK, kluczowym problemem był brak automatyzacji podejmowanych przez wierzyciela czynności w ramach tzw. miękkiej egzekucji. Według założeń miękka egzekucja miała być prowadzona z wykorzystaniem komunikacji elektronicznej (e-mail, SMS). Jednak z uwagi na brak technicznych możliwości z ukaranymi kontaktowano się za pośrednictwem.... listów.

Funkcjonalność Scentralizowanego Systemu Podatkowego w zakresie podejmowania działań dyscyplinujących została uruchomiona z wielomiesięczną zwłoką. Zdaniem NIK w tych okolicznościach zasoby kadrowe, jakimi dysponował wierzyciel, były niewystarczające do bieżącej realizacji tego zadania. Powyższe okoliczności skutkowały ograniczeniem lub zaniechaniem windykacji mandatów w kwocie nieprzekraczającej z kosztami upomnienia 116 zł, co w ocenie NIK było działaniem nierzetelnym

- czytamy w raporcie.

NIK ma również zastrzeżenia do skontrolowanych komend policji. Ujawnione nieprawidłowości polegały np. na opóźnieniach we wprowadzaniu do systemu informacji o grzywnach. W 2016 r. mniej niż 1 proc. mandatów wprowadzono do systemu w wymaganym terminie 7 dni, a ponad 5 proc. mandatów wprowadzono do systemu dopiero po upływie ponad 365 dni. Należy przy tym pamiętać, że najwięcej mandatów karnych wystawiają w Polsce właśnie funkcjonariusze Policji - było to ponad 95 proc. mandatów karnych zaewidencjonowanych w latach 2016-2018.

NIK rekomenduje. Usunięcie punktów karnych dopiero po opłaceniu mandatu

W wyniku kontroli NIK ponownie zwróciła się do ministra spraw wewnętrznych o wprowadzenie rozwiązań prawnych uzależniających usunięcie punktów karnych w centrali kierowców od uprzedniego uiszczenia grzywny.

Oprócz tego odpowiednie rekomendacje otrzymali także minister finansów i komendant główny policji. W pierwszym wypadku chodzi o doprowadzenie do pełnej funkcjonalności systemu informatycznego dedykowanego do obsługi mandatów.

W drugim: o wzmożenie nadzoru nad terminowością i rzetelnością wprowadzania do systemu informacji na temat mandatów, jak i o inicjowanie działań zmierzających do ograniczenia skali zjawiska nakładania wielu kar finansowych na osoby, w stosunku do których istnieje wysokie prawdopodobieństwo ich niewyegzekwowania.