Masowy dodruk pieniędzy. Banki centralne nie chcą kryzysu

Trzy najważniejsze banki centralne masowo drukują euro, dolary i jeny. Ma to uchronić świat przed poważnym kryzysem gospodarczym.

Pod koniec tygodnia poważnym inwestorom giełdowym bardzo poprawiła humor opinia Adriana Zuerchera, jednego z dyrektorów w UBS Global Wealth Management’s Chief Investment Office. W wywiadzie dla stacji CNBC powiedział, że globalna gospodarka wróci na ścieżkę wyraźnego wzrostu w drugiej połowie 2020 roku – szczególnie w czwartym kwartale.

Stanie się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, Zuercher uważa, że Amerykanie w końcu dogadają się z Chińczykami i zakończy się wojna handlowa trwająca między nimi mniej więcej od połowy 2018 roku.

Ale to nie wszystko. Pomogą tutaj też banki centralne. Te – jak mówi Zuercher – znowu wróciły do masowego druku pieniędzy i obniżania stóp procentowych, co będzie miało pozytywny wpływ na całą globalną gospodarkę.

Drukarki ruszyły jesienią

Koniec wojny handlowej pomiędzy USA i Chinami nie jest jeszcze pewny. Inaczej z powrotem przez najważniejsze banki świata do programów skupu aktywów, zwanych też luzowaniem ilościowym (ang. quantitative easing – QE), albo bardziej brutalnie masowym drukiem pieniędzy. To już trwa.

We wrześniu Europejski Bank Centralny podjął decyzję o wznowieniu programu skupu obligacji – poprzedni, przypomnijmy, wygasł pod koniec 2018 roku. Nowe luzowanie uruchomiono w listopadzie i miesięcznie na rynek ma trafiać dzięki niemu 20 mld euro.

Niemal w tym samym czasie, bo w połowie października, rozpoczął się masowy druk dolarów w USA. Tam Fed, czyli amerykański bank centralny, zaczął kupować na rynku bony skarbowe za 60 mld dol. miesięcznie.

Smaczku tutaj całej historii dodaje fakt, że szef Fed-u Jerome Powell nie chce nazywać nowego programu kolejną turą luzowania ilościowego. W czasie wielkiego kryzysu sprzed dekady Fed kupował głównie różne obligacje, teraz tylko bony skarbowe. Aktualna operacja ma być więc, w pewnym uproszczeniu, bardziej precyzyjna i ma rozwiązać konkretny problem z płynnością na rynku pieniężnym, który pojawił się w USA we wrześniu – bankom zaczęło brakować środków na kredyty konsumpcyjne.

Takiego tłumaczenia nie kupują bardziej konserwatywni ekonomiści – dla nich nowy program skupu bonów skarbowych w USA to nadal QE, a więc wprowadzenia na rynek wielkich ilości nowego pieniądza.

Rekordziści z Japonii

Cały czas skup aktywów z rynku i to na dużą skalę prowadzi również bank Japonii. We wrześniu zdecydował on o utrzymaniu ujemnej stopy depozytowej i zapowiedział kontynuację skupu obligacji za astronomiczną kwotę 740 mld dol. w ciągu roku.

Kontynuację, ponieważ Bank Japonii tym różni się od EBC i Fed-u, że praktycznie cały czas drukuje ogromne ilości jenów - od połowy 2009 roku bez przerwy…

Tak więc teraz drukarki pieniędzy bardzo intensywnie pracują w największych bankach centralnych świata. I nie widać na razie sygnałów, by planowano ich szybkie wyłączenie.