Już wkrótce 166 km nowych dróg. Ważne inwestycje w całej Polsce na finiszu

W tym roku do ruchu oddanych zostało 293,9 km nowych odcinków dróg ekspresowych i autostrad, a łączna długość sieci dróg tych klas w Polsce przekroczyła 4 tys. km. Już niebawem przybędzie kolejnych 166 km. Jak informuje GDDKiA, wkrótce planowane są otwarcia m.in. na autostradzie A1 czy drogach ekspresowych S5, S7 czy S17.

Na początku roku Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad planowała, że w całym roku powstanie około 400 km autostrad i dróg ekspresowych. Po jedenastu miesiącach cel jest zrealizowany raptem w około trzech czwartych. W tym roku do ruchu oddanych zostało bowiem 294 km nowych dróg. Nawet gdyby uznać, że mogło być lepiej, to GDDKiA tę "porażkę" jak najszybciej planuje przekuć w sukces. Zapowiada, że już wkrótce przybędzie 166 km nowych dróg, na których prace dobiegają końca.

Jakie odcinki wkrótce będą już przejezdne?

Po pierwsze, niebawem powinno zostać udostępnionych kierowcom pięć fragmentów drogi ekspresowej S5:

  • Żnin Północ - Mieleszyn (między Jaroszewem a Mielnem)

  • Bydgoszcz Północ - Bydgoszcz Opławiec (między Aleksandrowem a Tryszczynem)

  • Poznań A2 - Wronczyn

  • Wronczyn - Kościan Południe
     
  • węzeł Kościan Południe - węzeł Radomicko

Na większości z tych odcinków trwają prace wykończeniowe związane np. z budową barier, ogrodzeń czy oznakowania. Na trzech ostatnich odcinkach trwają także odbiory Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Poznaniu. Ta trasa - po wielu latach opóźnień - ma być przejezdna 14 grudnia.

Do końca 2019 r. kierowcy powinni także pojechać już - według deklaracji wykonawcy - brakującym odcinkiem drogi ekspresowej S7 w województwie świętokrzyskim, omijającym Skarżysko-Kamienną. Tutaj jednak ważne zastrzeżenie - zapewne jeszcze przez kilka miesięcy kierowcy będą musieli liczyć się z utrudnieniami (a w związku z tym m.in. z ograniczeniami prędkości), bo wykonawca będzie prowadził prace wykończeniowe oraz prace budowlane przy węźle Skarżysko Zachód. 

Ponadto kończą się prace przy budowie nawierzchni na odcinku S7 Lubień-Naprawa, czyli na "zakopiance". Jeszcze przed świętami prawdopodobnie kierowcom zostanie udostępniona obwodnica Częstochowy na autostradzie A1. W poniedziałek 9 grudnia na odcinku S8 Przeszkoda - Paszków usunięto ograniczenie prędkości do 60 km/h i można tam już jechać standardowe 120 km/h. Tylko prace m.in. na zjazdach pozostały do wykonania na odcinku S17 Kołbiel - Garwolin, ku końcowi mają się także prace na obwodnicy Góry Kalwarii (woj. mazowieckie) i Bolkowa (woj. dolnośląskie). 

Pojedziemy placami budowy?

GDDKiA nie precyzuje, czy odcinkami, które mają być oddane do użytku "wkrótce", kierowcy pojadą jeszcze w 2019 r., czy już w 2020 r. Nawet gdyby Generalna Dyrekcja chciała jednak osiągnąć "medialny efekt" w postaci wysypu nowych otwartych dróg jeszcze w tym roku i ponad 400 (być może nawet blisko 450 km) nowych odcinków w całym 2020 r., to należy mieć świadomość, że część z nich będzie jednak jeszcze przez jakiś czas "placami budowy". 

Jak wskazywała ostatnio "Rzeczpospolita", na przykład na A1 w okolicach Częstochowy mogą nie funkcjonować węzły z drogami do i z miasta. Na S17 między Kołbielą a Garwolinem może pojawić się ograniczenie prędkości. Na włosku wisi uruchomienie w tym roku wszystkich odcinków S5, w tym np. Jaroszewo - Mielno i Maksymilianowo - Tryszczyn. Nie wiadomo, kiedy i jakim tempem pojedziemy drugą nitką S7 między Lubniem a Naprawą. 

Nowe przetargi hamują

Jak informowała ostatnio GDDKiA, 2020 r. będzie zapewne skromniejszy jeśli chodzi o nowe odcinki dróg ekspresowych i autostrad. GDDKiA zamierza w przyszłym roku oddać 340 km dróg.

Co więcej, GDDKiA nie ogłosiła też w 2019 r. tylu przetargów na nowe drogi, ile planowała. Wyjaśnia, że świadomie przesunęła termin ogłoszenia przetargów na ok. 50 km dróg ze względu m.in. na odległe terminy u wykonawców. 

Świadomie przesuwamy daty ogłoszenia niektórych postępowań przetargowych, aby wykonawcy mogli wykonać zadania, jakie przewidujemy do realizacji. (...) Ogłosić dużą liczbę przetargów i podpisać umowy w oczekiwaniu, co się wydarzy za dwa- trzy lata? To byłoby nieodpowiedzialne. To sztuczny sukces bez orientacji na osiągnięcie celu

- wyjaśniają drogowcy.